Violetta
(Na lotnisku)
Czekałam na Fran na lotnisku. Miała mi opowiedzieć co się stało gdy poleciała do rodziny z Tomasem. Zobaczyłam ją w tłumie. Parę metrów od niej stał chłopak. Dziwny chłopak. O! Nareszcie jest. Biegnie do mnie! Matko jak ja się z nią stęskniłam!!!!!
- Fran! Fran, tutaj!!- krzyczałam i wymachiwałam rękami tak aby przyjaciółka mnie zauważyła.
- Violu! Jak ja cię dawno nie widziałam!!!! Stęskniłam się!!!
- Opowiadaj co z Tomasem.
- No tak...
- Nie ma go tobą???
- Nie.. musiał zostać. Ale ty nareszcie będziesz z Leonem. Chyba na to czekaliście?
- Tak. Ale Fran, ty wszystkiego nie wiesz....
-Czego, Violu?
- Bo ja się z Leonem pokłóciłam... Francesco zależy mi na nim ale on swoje. Za te rzeczy które zrobił Tomas on.... on twierdzi że to niewybaczalne...
- Violka! Ogarnij się wreszcie! Nie użalaj się nad sobą!!! Jedyna nie jesteś. Cami i Brodway przeżywają gorsze rzeczy.
- Ale, ja Fran to nie Cami i Brodway!
- Masz racje. Przepraszam. Zależy mi na WASZYM szczęsciu Violu.
- Wiem, dlatego teraz idziemy do mnie. Na kolację.
- Ale ja miałam iść do Luki. Do Resto...
- Olgita przyrządziła ciasto czekoladowe i inne pyszne smakołyki...
- No dobra...
- A i Luka wyjechał w interesach....
- to gdzie ja będę spała....
- U mnie!!
- Dobrze...
- Ruszajmy! Ramallo czeka!!!
I ruszyłyśmy. Ramallo naprawdę ucieszył się na widok mnie i Fran.
Leon
(W domu Verdasów)
Już naprawdę nie wiem co robić!!! Kocham Violę!! Dla mnie tylko ONA się liczy. Jeszcze ten motocros . Naprawdę. Studio 21. w tym wszystkim się gubię. Wróciłem na treningi bo chciałem zapełnić czas w którym nie ma przy mnie Violki. Jeszcze Andres się czepia... Idź na imprezę Jumix, idź na ich imprezę Leon! Taaa napewno. Żeby natknąć sie na tego idiotę Tomasa?! Pewnie, nie idę i koniec! Nawet gdyby Violka mnie prosiła... Verdas!!! O czym ty myślisz?! Gdyby Violetta cię prosiła... A z resztą woli Tomasa a nie mnie. Ja który jej napisałem pierwszy piosenkę(Voy Por Ti), który jest w niej zakochany po uszy... Mam z niej rezygnować.! Nie wiem czy mam o nią walczyć czy nie!
Violetta
(dom Castillów)
Jestem pełna przeczuć. Jutro imprezza Jumix. Ciekawe czy Leoś będzie... Castillo!! Nie rozmarzaj się!!!!! O czym ty myślisz?!
- Violetta? Czy ty sie dobrze czujesz?- Zapytał troskliwie tata gdy zasiedliśmy do kolacji.
- To znaczy tatku ja jestem zmęczona. Fran.. zjesz sama?
- Nie ma problemu Violu. Chociaż Olgo nie obraź się.. Twoje jedzenie jest kochana wyśmienite ale myślałam że nikt mnie tak ciepło nie przyjmie... I najadłam się w samolocie..
- Idź Franceska! Jesteś zmęczona. Rano to zjecie- Odezwała się Olga
- A więc Fran chodźmy- powiedziałam.
(W pokoju Violetty)
Muszę zadzwonić do Leona!! MUSZĘ!! Ale co powiem Fran..... coś wymyślę.
- Fran zaraz wrócę. Idę do... łazienki.
- Jasne Viola. Wracaj szybko
Wzięłam telefon i wyszłam z pokoju. Wparowałam do łazienki. Usiadłam na stołku od toaletki. Dzwonię..... Myślę sobie:" Leoś odbierz.." Ale czy odbierze... Jeden sygnał.... drugi... trzeci... Jest odebrał!
- Halo... Violetta?
- Tak Leonie to ja...
- To coś ważnego?
- Tak.. A w zasadzie dokładnie nie wiem...
- Violetta najlepiej będzie jak się spotkamy.
- Teraz?
- Tak w parku. Przed studio.
- Jasne... Ale Fran u mnie jest...
- Znam Francesce. Violetta ona już śpi.
- Poczekaj zaraz sprawdzę- wymknęłam się z łazienki i delikatnie otworzyłąm drzwi.. Kurczę ona naprawdę śpi..- Leoś miałeś rację. Wezmę marynarkę i wychodzę... Paa
- Za 10 minut w parku Violu..
I się rozłączył... Matko. Całe wakacje bez niego. W zasadzie mamy jeszcze trzy tygodnie... Ubieram się. Wymykam sie tylnym wyjściem.. Nie myślę o niczym TYLKO o Leonie...
Leon
(Park)
Czekam na Violę... Nie wiem czy przyjdzie... O! Idzie jak fajnie...
- Cześć Violetta - Odruchowo ją pocałowałem. O dziwo mnie nie odepchnęła.
- Leon.... Ja cię kocham tylko ty się dla mnie liczysz. Tomasa nie będzie. Już nikt nam nie przeszkodzi.
- Nie wiem... Odprowadzę Cię. TO znaczy odwiozę..
- Czym?
- Motorem. Znowu trenuję.
- Leon!!! Prosiłam cię!! TO niebezpieczny sport!!
- Nie jesteśmy już razem. Nie musisz sie o mnie zamartwiać chyba że znowu będziemy razem...
- Odwieź mnie lepiej łobuzie...
- Już się robi.
Odwiozłem ją. Co miałem zrobić? Ma się szwendać po nocy żeby to mnie German zabił?!
TO na tyle teraz
/Wika ;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz