poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 11

Violetta
Gdy go zobaczyłam popłynęły mi znowu łzy, podbiegłam i wtuliłam się w niego i szepnęłam:
- Och, Leon  ja cię taak baardzo koochaam !
- Je Ciebie też słońce - odszepną Leon
Angie stała jak wryta i powiedziała:
- O proszę! Jak się szybko zeszli! Gratulacje! Leon nie wypuszczaj tego skarbu z rąk. A teraz Viola masz torebkę i idźcie do parku i porozmawiajcie!
- Jasne, Angie.
Poszliśmy, Leon nieco kuśtykał  lecz mnie to nie przeszkadzało. Gdy doszliśmy do "Naszej" ławki i usiedliśmy zapytałam:
- Leoś, dlaczego to zrobiłeś?
- Bo to było tak,, że ona zrobiła mi tuning motoru i się mega ucieszyłem i przyttuliłem ją i pocałowałem w policzek. Wierzysz mi? Takie brudne babki od silników mnie nie kręcą... Jarają mnie takie jak ty... - szeptał  Leon. - Chodź, usiądźmy na trawie...
I... zaczęliśmy się całować... Mniej więcej to wyglądało tak:

Dziś wieczorem liczyliśmy się tylko my. A juto Studio. Leon zrezygnował z Motocrossu. Bardzo mnie to cieszyło. Bardzo. Wpiłam się bardziej w jego wargi. Matko! jak on dobrze całował! Aż zemdleć można. Ale ja się twardo trzymałam by nie odpłynąć. Chciałam aby ta chwila trwała jak najdłużej. Zmierzchało a my nadal całowaliśmy się do utraty tchu. Zaczęłam lekko się trząść z zimna. Chociaż był to letni wieczór. OMG całowaliśmy się 15 minut! Aaaa !!! Znowu razem <3 jak ja się cieszę!!! Powiedziałam:
- Leoś, ja już muszę iść. Twoi rodzice są w domu?
- Njee wyjechali na miesiąc . Ale chyba zostaną. I nie ma Cher. Jest u cioci Stephie. Wiesz tej co mnie nie lubi. Temu rodzice skazali mnie na rób co chcesz. - puścił do mnie oczko.
Nie wiem co myśleć! Chcę z nim być. Jesteśmy razem! A on jest nieziemsko przystojny. Dla mnie to młody bóg. Zdobyłam się na odwagę i zapytałam:
- Odprowadzisz mnie okrężną drogą do domu??? Nie mamy gdzie mieszkać . ehhe Jestem już spakowana. Powiem, że będę mieszkać z Fran... A będę w tedy u Ciebie, miśku. Zgadzasz się?
- Jasne. Ale mnie tym zaskoczyłaś!
- Odprowadź mnie wreszcie!
- Dobrze. Ale pozwól coś mi zrobić... - i wziął mnie na barana. - Podoba Ci się ten sposób, kochanie?
- Jest najlepszy - i... wychyliłam się aby go pocałować. Nikt kto nie przeżył czegoś takiego nie ma prawa mówić, że to banały. Wszyscy są przeciwko nam. Nie wiem co o tym myśleć. Dobrze że mój tata nie jest przeciwko mnie i Leonowi. Uciekłabym z domu. A ukryłabym się z Leonem w górach. Ciekawa perspektywa.. A gdyby tak wymusić kłótnię z Ojcem? I uciec... Ale on ruszy niebo i ziemię aby mnie znaleźć. Wyprowadziłabym się ale jeszcze rok!!! Ugh! No cóż. Dochodzimy do domu. Leon  ściągnął mnie ze swoich pleców i namiętnie pocałował, poczym powiedział
- Idź, spakuj się. Ja zadzwonię do Fran i wszystko ustawię - uśmiechną się łobuzersko. Jak ja lubiłam ten uśmiech. Jeszcze raz wpiłam się w jego wargi i wbiegłam do domu, czym prędzej na górę po walizkę, skoczyłam też do gabinetu i krzyknęłam do taty który całował się z Esmeraldą :
- Nocuję u Fran! Paa!
- Na ile dni?
- Nie wiem!
Tak jak wbiegłam tak wybiegłam. Dobrze, że Ojciec nie robił zbędnych problemów.
(W tym samym czasie XD )
Leon
Gdy Viola wbiegła do domu ruszyłem jak najszybciej mogłem po swój motor. Uff. Już podjeżdżałem pod jej dom gdy ona otwierała drzwi domu by wyjść. Popatrzyła na mnie i motor z takim dziwnym spokojem. Zaniepokoiło mnie to. Ale cóż. Nigdy spokoju za wiele. Planowałem z Violą spędzić miły wieczór. Planowałem. Viola zapakowała się na "siedzenie dla pasażera" i no cóż trzymała walizę tak aby jechała za nami. Dojechaliśmy do mojego domu. Wniosłem walizkę do mojego pokoju i zbiegłem szybko na dół. Zobaczyłem Violę kłócącą się w progu z Larą. Słyszalny strzępek rozmowy brzmiał tak:
- Co ty tu do cholery robisz?
- A co nie mogę? Leon to mój chłopak! Nie muszę się tobie tłumaczyć. Szczególnie TOBIE. Wiem o twojej współpracy  z Diego. Maxi wyniucha wszystko. Czekaj tylko, czekaj. Wracaj do Sztokholmu gdzie twoje miejsce albo cię wykopię na orbitę pozaziemską!!- warknęła  Viola
- Aha.. A co ty mi możesz. Aaa wykopiesz mnie.. tak jak ta twoja przyjaciółeczka od siedmiu boleści Ludmiłka. Zapamiętaj : Leon będzie CIERPIAŁ w miłości bo JA TAK CHCĘ!!! Nie będzie miał dziewczyny póki ja tu jestem.
- Pamiętaj : MAXI WYNIUCHA WSZYSTKO! MAM CIĘ NA OKU OSZUSTKO!!!
W tedy poczułem, że muszę wkroczyć do akcji bo Viola zaraz straci nad sobą panowanie. Podszedłem i powiedziałem:
- No nie! Tego już za wiele, Lara. Najpierw uciekłaś na kontrakt do Sztokholmu bez pożegnania i rzuciłaś przez sms'a a teraz wpieprzasz mi się w związek! To TY ZACZĘŁAŚ!!! Wyjdź nie chcę cie więcej widzieć!
- Leoś, uspokój się.  - próbowała załagodzić sytuację Viola
- A ty się do cholery nie wpieprzaj gdzie nie powinnaś!! - warknęła Lara - Maasz zbyy długi język. Twoja buźka wiele mówi. Zaraz tak ci ją umaluję, że twoja nieżywa matka cię nie pozna!!!
Po tych słowach Viola się rozpłakała. Powiedziałem:
- Wyjdź! Dość złego już narobiłaś!!!
- Dobra, ale wrócę!!
- Nie wrócisz. A jak wrócisz to tylko do Sztokholmu . A teraz wyjdź. -  I zamknąłem jej przed nosem drzwi. Przytuliłem łkającą Viole......
********************************************************************************
Heu heu hue takie taam
Jortini ;3


niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 10 cz 2 i 2/2

Violetta
Co ten Fede odwala?! Muszę do niego zadzwonić! Oh... nie odbiera!!! Dzwonię jeszcze raz. Słyszę głos Fede:
- Pali się czy co??
-TAK!!!!! CZYŻ TY NIE ROZUMIESZ CO PRZED CHWILĄ ZROBIŁEŚ??? - wrzasnęłam. w tym momencie usłyszałam przerażony głos Olgi która zawołała " CO tam się dzieje?!" odkrzyknęłam : " Olu, nie mieszaj się!!!"
- O co wam chodzi???
- A o co chodzi tobie??
- Aaa ty o to się pytasz.... No bo to było tak, że Maxi śledził Lu i zadzwonił do mnie i sie spytał czy ja wiem, że Diego zakochał się w Lu i ja do niej dzwoniłem i byłem roztrzęsiony i powiedziałem jedno słowo za dużo. A jak tam w Studio On Beat??
- Dobrze. A teraz gadaj coś do mnie a ja lece do Ferrerów . Ciekawe co na to jej rodzice...
- Dobra. Maxi mi powiedział, że ty i Leon zerwaliście. Prawda to??
- NIE!!! Nadal razem. Forever !!
-  OMG co on mi nagadał.
- Hola! Ogarnij się. Jestem już u Lu. Zaraz jej wszystko pięknie wyjaśnisz! Okej?
- Jasne. Co sobie Castillo życzy - rzekł z sarkazmem
- F-fede? - zapiszczała zapłakana Lu - C-co z N-nami??
- Porozmawiamy o TYM jutro - rzucił z naciskiem na słowo "TYM" - A teraz chcę Ci coś powiedzieć. Nie przerywaj mi!!! Chcę Ci powiedzieć, ze Cię przepraszam i w ogóle to ja nadal Cię kocham. Ale jestem zazdrosny o... Diego - wypalił Fede 
- Ale o ... DIEGO?? Kocham tylko ciebie, Fede. Nikogo innego. No chyba,  że rodziców - zaśmiała się pogodnie Lu 
- Dobraa ja już musze kończyć . 
- Pa! Kocham! - rzuciła Lu 
Wszystko kończy się dobrze. Na pozór. Poszłam na tor- do Leona. To co zobaczyłam nigdy nie wyjdzie z mojej pamięci! On i ta brudna dziewczyna od silników - Lara obejmowali się! A on pocałował ją w policzek. Sparaliżowana  stałam jak wryta. Chwilkę później wstąpiła we mnie niezwykła odwaga. Taka na którą Violetta Castillo by się nigdy nie zdobyła! Podeszłam do niego i krzyknęłam :
- Widzę, że masz na boku drugą!!! Fajnie! Bardzo dziękuję za to że łamiesz mi teraz serce! 
- Viola... To nie tak jak myślisz!
- Banalny tekst. Nie odzyskasz mnie! NIGDY! - warknęłam z naciskiem na słowo NIGDY 
wymaszerowałam  stamtąd szybkim krokiem. Poszłam od razu do mojej cioci - Ancheles Saramego 
Zapukałam ostrożnie. Otworzyła mi w szampańskim humorze ale od razu mina jej zrzedła gdy zobaczyła smutek na mojej twarzy i zapytała:
- Viola... CO  się stało? German na Ciebie nakrzyczał? 
- N-nie... Leon przytulał się i pocałował w policzek tą brudną Larę. Fuuj! Zerwałam z nim. No... tak jakby... Bardzo mnie zranił.
- Wejdź. Siadaj na kanapie . Porozmawiamy.
- Dobra. Ale nie każ mi do niego iść!
- To on powinien! Dlaczego bym tak powiedziała? 
- Bo twierdzisz że Verdas ma na mnie dobry wpływ. 
- No tak to wspaniały wokalista i w ogóle muzyk. Jest bardzo uta... 
- nie zachwalaj go!!! Nienawidzę go!
- Kochasz go . ! Ale teraz jesteeś zła. I zdenerwowana.
- Może i tak... Angie aale ja go tak strasznie kocham... A on mi wbija nóż w serce... - i rozryczałam się na dobre
- Już  dobrze. Nie płacz. Idż do łazienki, popraw makijaż, i przede wszystkim uczesz włosy oraz umyj twarz!
- Okej... - powiedziałam słabym głosem

(W tym samym czasie na torze)
Leon
Wściekły warknąłem do Lary: 
- Wiesz, co ? To co  się stało WCALE nie powinno się stać. Nienawidzę cie. Nie podobasz mi się! A zrobiłem to bo mój motor jest już naprawiony! Bardzo się cieszyłem. Teraz już nie, przez ciebie nie mam już osoby którą kocham!
- Leon! Leon! Co ci jest! Nie było Ci ze mną przyjemnie?  Jak chcesz możemy to powtórzyć... - Lara mówiła zmysłowym głosem - jednymi słowy próbowała mnie uwieść. Ale ja nie chcę!!!
- Zapomnij - wycedziłem przez zaciśnięte żeby - Idę. Nie wracam na tor. Znajdź sobie innego frajera. 
- OOo Czyli teraz mnie rzucasz?!
- NIGDY NIE BYLIŚMY RAZEM!
- A...A byliśmy byliśmy w związku... w związku zawodowym!
- Aha, czyli teraz próbujesz rozwalić mi życie i to tego te sceny przy Mortinim i reszcie?!
- Aleś ty jesteś głupi - zawołał Mortini - Gdy ciebie nie ma na torze ona mi się zwierza! Ona cie kocha!
- Morini! Zabiję cię! - wrzasnęła Lara 
- Zmyywam się! Wy sie kłóćcie SAMI!!!
- Leon!!! LEON!!! - darła się Lara gdy ja uciekałem  z torbą ile sił w nogach. Ciekawy byłem gdzie Viola może być . Pomyślałem , że w domu ale to zbyt banalne, hmm... u  Ferrerów? Niee. Wiem! U Saramego!!! Kuśtykałem jeszcze trochę ale dokuśtykałem do domu Ancheles. Matko! Jeszcze po schodach!
Wchodze. Już pukam do drzwi. Otwiera mi Ancheles i mówi:
- O! Leon! Nie mam zamiaru się do Ciebie nieuprzejmie odnosić! Jestem Twoją nauczycielką a ty skrzywdziłeś moją siostrzenicę! Nie wiem czy ci wybaczymy!
- Angie... no cóż... przekaż Violi że to nie ta... - przerwała mi Ancheles
- Sam jej to powiedz!! Violu!!! Chodź tuu!!
- Co Ancheles....- powiedziała Viola słabym głosem.  Ujrzałem jej zapłakaną czerwoną twarz. Żal ścisną mi serce....

*****************************************************************
To tyyyle
Podpisuję się Jortini ;3
Jortini ;3



sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 10 cz 2 i 1/2

Na początku tutaj dodam kilka nowych perspektyw  a to będą : Maxi, Fede, Naty i to wszyscy. Czasem dojdzie także perfidna część perspektyw Lary ;).
*********************************************************************************
Fede
Zamartwiałem sie o Lu a ona nie odbierała. Mam nadzieję że mi TO WSZYSTKO wytłumaczy. A poza tym mam też dla niej nową nowinkę. Dostałem stypendium od Antonio. Tak jak Violka.
- Lu, możesz mi to wszystko wytłumaczyć?
- Co?!
- To, że nie odbierałaś!!!!!
- Aaa to . Byłam u Violetty.  Co chcesz??
- Mam stypendium o d Antonio i WRACAM!!
- Aha... Interesujące. Ale Fede ty nie musisz wracać dla mnie.
- Ale wracam bo chcę uczyć sie w studio. I CO Ty NA TO?
- Ja...ja.A kiedy przylatujesz, misiu??
- Teraz to misiu?! I wyobraź sobie, że wiem o twojej bieganinie za Diegiem!!! Wiem o wszystkim!!!!!
- S...Ską....Skąd??
- Nie udawaj! Mam stały kontakt z Andreasem, Leonem i co najważniejsze z Maxim!
- To dla tego mnie obserwował.! Na Twoje polecenie! Nie spodziewałabym się tego PO TOBIEE!!!!!!!! - Ludmiła rozpłakała się.
- Lu...Lu! T-to nie t-tak! - głos mi się łamał - jutro już będę w Buenos Aires!
- N-nie wiem c-co z n-nami b-będzie - łkała Lu
- Zobaczymy się jutro i wyjaśnimy sobie wszystko!! - prostowałem sytuację jak mogłem. - Teraz muszę kończyć papaapap!!
- Paa!
Lu
Wbiegłam do domu Violi. Był tam Tom, Nata, Cami, Fran i Viola. Wystraszona Viola zapytała:
- Lu! Ludmi co Ci się stało??? Powiedz!
- P-powiem na g-górze. Jak będziesz t-tam t-tylko t-ty, N-nata, C-cam i F-fraan - wybuchnęłam płaczem
Nagle rozległ się głos Tomasa:
- Cóż ja widzę, Ferrero płacze. Sory, ryczy jak bóbr. Co F e d e r i c o  z o s t a w i ł ?? - zapytał kładąc niespotykany akcent 'na ostatnie dwa wyrazy.
- Tomas wyjdź z Tobą skończę później!!!!!!
- Tsaaa. Już iiidddęęę!
Tom już wyszedł. Na moje szczęście! Ruszyłyśmy na górę. Po chwili znalazłyśmy się w pokoju Vilu. Usiadłam na łóżku i się ponownie rozryczałam. Violka spytała :
- No to co się stało???
- F-fede dzwonił. Ma stypendium. Jutro wraca!!!! I ch-chyba się rozstaniemy!! buuuu - ryczałam jak wściekła.
- CO?! Dzwonię do Fede.! Nata, Cama, Fran eskortujcie Lu do domu! I siedźcie z nią dopóki ja nie przyjde do niej do domu!!

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 10 cz 1

Leon
Dziwi mnie to, że ona kochała mnie. A ja chciałem zapomnieć. Ale po co ja o tym myślę?!!! Pytam:
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Dalej sprzątajmy. Jest 0.34 a więc trzeba się ruszyć. Mój pokój nam jeszcze zajmie około 2 godzin.
- Okej.
Sprzątnęliśmy pokój w  milczeniu. Nagle powiedziałem:
- Wiesz Violetta, Lu mi powiedziała, że Tomas i Diego to kuzyni i że oboje chcą nam zniszczyć związek. I to,że  TOMAS WRACA!! Ale tylko na tydzień lub dwa.
- To i ja wiem.
Z rozmowy wyrwał nas głos Olgi.
Violetta 
Olga zawołała : "  Violetta masz gości!!!!!!". Odkrzyknęłam : "Wpuść ich!!!!" Do mojego pokoju wbiegły Fran, Lu, Cami i Nata. Za nimi Tomas i Diego!!!!!!! DIEGO!!
- Diego wyjdź!!
- Wysłuchaj mnie Letta.
- WYJDŹ!!!
- NIE!!
- WYJDŹ STĄD ALBO...
- Albo co??!!
 - RAMALLO!!!!!! RAMALLO!!
Do mojego pokoju wbiegł Ramallo.
- Co się stało Violetta?
- Ramallo, proszę wyprowadź go!!- Wskazałam na Diega .
- Nie możesz mi tego zrobić Letta.- błagał Diego
- Ramallo proszę  cię wyprowadź go!
- Już się robi Violetta.
Diego się szarpał. Byłam wściekła. Podeszłam do niego, spoliczkowałam i wykrzyczałam : " NIGDY MNIE NIE ZNAJDZIESZ CHAMIE!!!" . Zdezorientowana Lu rzekła:
- Violetta. Co się dzieje??!!!
- Diego się dzieje. Nikogo nienawidzę tak bardzo jak jego!
Nagle Lara wyrecytowała jak wiersz:
- Ja tam Diega lubię. Jest śliczny,  słodki, taki dystyngowany. Violu nie obraź się. Ale zakochał się w tobie. A na ciebie zasługuje tylko LEON! A nie piękny jak bóg Dieguś. Diegunio zasługuje na mnie! Idę. Paaa.
Lu
Biegłam za Diegim i wreszcie go złapałam i nagle wpadłam na pomysł, żeby mu wszystko powiedzieć. Co czuję i w ogóle. Zaczęłam:
- Diegi.. Bo ja cię nie  kocham.
- Lu.. Ja ciebie też ale zobowiązałem się z Tomasem, że "będę" z tą Violettą.
-To jest moja przyjaciółka!
- O sorry. To będziemy razem?
- Nie.
- DLACZEGO?!!!
- Ja jestem z Fede.
- Z kim?!
- Federico.
- KTO TO?! JA i ciebie kocham !
- O! FEDE DZWONI. Odbiorę. A teraz ty spier****j.
Diego odchodzi. Odbieram. Słyszę głos zatroskanego Fede:
- No nareszcie Lu. Martwiłem się. Nie jesteś na świecie sama.!! Czemu nie  odbierałaś?

*********************************************************************************
Dziwna część pierwsza ;)
/Wika ;***

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 9

German
Moja córka długo nie wraca. Gdzie się podziewa?? Muszę jej przekazać smutną wiadomość.... Angie też nie wie. Jeszcze spotkanie z tą Esmeraldą.
Esmeralda
German nie ma już pieniędzy. HA HA HA. Mnie na nim nie zależy i nigdy nie zależało. żal mi go. Nie ma to jak wkopany Germanek.
Violetta
Nie rozumiem taty. Rozmawiam z Leonem. Musze wracać. Tata chce mi coś powiedzieć. Wracam. Leon ze mną. Każę mu:
- Leon, pójdź do mojego pokoju. Okej?
- Jasne. Chcesz z tatą porozmawiać. Na osobności.
- Jak ty dobrze mnie rozumiesz.
Poszłam do salonu. Walnęłam z grubej rury:
- O co ci chodzi, tato?! Przeszkadza ci to, że jestem z Leonem??!!!
- Nie. Pakuj się.
- CO?!
- Mamy dobę na to żeby wyprowadzić się z domu.
- Że...że jak??!
- Nie dosłyszałaś??!!! VIOLETTA CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE??
- Słyszę. Ale co się stało? Czemu się wyprowadzamy?!
- Ktoś nas okradł. Przelał NASZE WSZYSTKIE pieniądze na swoje konto. Idź na górę. Pakuj się.
- Idę.
Z ciężkim sercem ruszyłam po schodach. Na strych. Tylko zawołałam:
- Leon. Chodź. Pomożesz mi?
 Wybiegł zainteresowany z pokoju. Zapytał:
- W czym?
- Wyprowadzam się z tego domu.
- Gdzie?
- Pewnie do Angie. Mamy na to dobę.
- Pomogę Ci. Od czego zaczynamy?
- Naturalnie, od strychu. Zabieram wszystko co wartościowe.
- Okej.
Pakowałam rzeczy mamy  z największym rozczuleniem, aż strych nie był pusty.  Powiedziałam do Leona:
- Zabierzmy się za mój pokój.
W nim Leon znalazł mój pamiętnik z czasów kiedy miałam 9 lat. Przeczytał na głos pierwszy wpis: " Dlaczego Ludmiła nie da mi nawet podejść do Leona? On i tak pewnie lubi bardziej mnie niż ją. Ona jest nie miła dla mnie. Nigdy się nie nauczy tego, że ja i tak mam od niej ładniejszy głos. I ładniej tańczę!! Lu jesteś wredna!!". Powiedział:
- Nawet w tedy mnie lubiłaś jak Lu uderzyła cię moją konsolą a ja się śmiałem??
- Tak. Byłam w tobie zakochana, idioto!! Ale ty nigdy tego nie widziałeś i  byłeś z Lu zawalony zajęciami muzycznymi i w ogóle. Tylko w tedy kiedy ja uciekłam do parku i śpiewałam ... to podszedłeś i mi powiedziałeś, że mnie lubisz ale nic więcej i że Lu jest dla ciebie ważniejsza. Mam nawet o tym wpis! Zobacz!
Wstałam. Zabrałam mu pamiętnik ozdobiony motylkami i przeczytałam: " Leon to debil!! Nienawidzę go!! Woli Ludmiłę. A więc dobrze, że mu nie powiedziałam że wyjeżdżam z tatkiem do Wielkiej Brytanii. Niech sobie siedzi z Lu!!"
- Szukałem Cię. Robiłem z siebie debila i chodziłem codziennie pod twój dom. Ale ciebie nie było. Byłem w tedy kretynem. I dopiero tata mi powiedział żebym przestał. Bo ty wyjechałaś i są małe szanse na twój powrót .
- Nie oszukuj się nadal jesteś kretynem . - Zmierzwiłam mu włosy i pocałowałam - Ważne, że teraz mam cię przy sobie . Ale pakujmy się. I nie otwieraj tego pamiętnika!! Chociaż przeczytaj co sądziłam kiedy miałam 14 lat. W tedy kiedy byłam miesiąc w Buenos Aires.
Czytał: " Jestem w Buenos Aires. Będę tu jeszcze przez 4 tygodnie. Ładnie tu. Idę do parku. Widzę  Lu i Leona. Chyba to on.  Nie poznaję go. Podchodzę i mówię:
- Cześć Lu!!
- Cześć Viola!! Dawno cię nie widziałam. gdzie byłaś? - zapytała Lu
- W Sztokholmie.
- Aha. Poznajesz Verdasa?
- Tak. Cześć Leon.
On nic. Czuję , że zaraz ucieknę z parku. Lubię go. NAWET KOCHAM. A on? Stoi jakbym z Turcji była i Lu o drogę pytała. Lu mówi :
- Nie przejmuj się nim. Głupek cię nie pamięta. Leon idź .
Nareszcie się odzywa:
- Pa Lu!!
Nawet nic mi nie odpowiedział. Wkurza mnie!! Lu mówi:
- Heh. Wiesz jest taka śmieszna sprawa... Bo on się w tobie kochał i chce o tobie zapomnieć. Ale nasza przyjaźń trwa na wieki??
- Tak. Idę już do domu. Muszę.
Wpadłam do pokoju i zalałam się falą łez. Pomyślałam gorączkowo, że mam jego stary numer. Dzwonię. Ktoś się odzywa:
- Halo?!
 - Czy mówię z Leonem Verdasem?
- Tak. A co?! - dodał opryskliwie.
- Chciałam się zapytać o co ci chodziło z tym że nawet mi nie odpowiedziałeś. I NIE KŁAM!!!!!!!
Rozłączył się. ON SIĘ Rozłączył!! Nienawidzę go!!! Płaczę. Tata wchodzi..". Leon pyta:
- Płakałaś po tym?
- Tak. Byłam załamana i  dlatego wróciłam z Ramallo i Olgą do domu. W Wielkiej Brytanii.
- I tyle cię widziałem. A teraz wróciłaś.
*********************************************************************************
Taki tam sobie rozdziałek 9 ;D Myślę że się podoba.
/Wika :************

czwartek, 7 listopada 2013

Taka informacja....

Nie mam teraz tyle wyświetleń, chociaż na innych blogach też nie miałam co mnie bardzo smuci. Chociaż wiem kto skomentował dam posta. Są wyświetlenia. I nie ode mnie. Trochę mi przykro, że nie komentujecie. Można z anonimka bez zalogowania. Chcę też abyście brali udział w ankiecie. No chyba, że chcecie inną to napiszcie swoją propozycję.  Przyjmę każdą krytykę. Może i walę miliony ortografów ale widziałam osoby które redagują bloga. Nie chcę im wytykać ale mają ok. 40 ortografów w jednym poście. Nooo ludziee... Co za sprawiedliwość? Na przykład: Dziewczyna nie wstawia przez miesiąc żadnego posta a ma około 50 komów uzbieranych w tydzień. Zlitujcie się i może walnijcie mi jakiegoś małego komka, np; spoko, ale wiesz sadzisz błędów, a i zapraszam także na swojego bloga: (i adres.); W takiej sytuacji wejdę, zobaczę, skomentuję.

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 8 cz 2

Leon
Jeju. Jednak współczuję Fran. Vilu się na nią wydarła. Fran pewnie jest zazdrosna. Czemu ja o tym myślę?
Fran
Violetta potraktowała mnie.. BEZCZELNIE!!!! Nie no! Gdyby Marco chodził do Studio. Byłoby inaczej. Ale spoko.  Jak se chce. Może sobie robić co jej się żywnie podoba.
Camila
Yy Brod się nie odzywa. Jeszcze gorzej z Dj. On caaaaały czas za mną łazi. Zaczynam się bać. I mykam lulu.
Ludmi
Jeju. Kiedy skończą się te durne zadania??? Są z punktu psychicznego idiotyczne. Ha ha ha. Siedzę w studio od 4 godzin i ćwiczę żeby czysto zaśpiewać.. Lu, stać cię na to.!! Musisz to wszystko wiedzieć. WSZYSTKO, Lu. Hmmm... Komu zatruć życie przez chwilę? WIEM!! Larze. Ha ha hi hi . Ona mnie nienawidzi. Hi hi hi. Idę na tor. He he he. Zginie. Ona nienawidzi mojego towarzystwa. O majstruje przy motorze Leona. Yy na motoryzacji się nie znam ale ten kabel który ona odcina to chyba hamulec. Co ona planuje??? CO ONA MA ZAMIAR ZROBIĆ Vilu?!!!! Ona ma zamiar ich rozdzielić... Nie dopuszczę do tego!! I chce spowodować wypadek Leona. Już drugi z kolei. Ale przecież on ma złamaną nogę i.. i nie może jeździć. Muszę się jutro wymknąć w tedy gdy jego nie ma w Studio. Jaki on ma plan zajęć? Taki jak Vilu.. Nie nie nie!! Przecież z Jackie mamy razem, z Pablo, z Angie. Nie ma go na zajęciach podwójnych z Beto. I ja tam byłam tylko raz bo Beto mnie wywalił. Hajtnę się jutro tak na tora. Zobaczę co Leoś knuje. Idę spać.
Rano
Ogarniam się do studia. Pierwsze są... O! Zajęcia z Beto. Dobrze się składa. Ubieram się. Mówię rodzicom, że wychodzę. Idę prosto na tor. Widzę Larę i Leona jak rozmawiają. Leon już w stroju do jazdy.  Lara wyprowadza mu motor. (Wszystko to nagrywam) On na niego wsiada, odpala i jedzie w stronę toru. Nie wie, że nie ma hamulców. Mógł nie przychodzić może się nauczy!!! Nadal jest głupkiem, kretynem i idiotą. Violetta  tłumaczy mu tysięczny raz a ten kretyn nadal swoje. Ale okej. Ciekawe co mu się stanie. CO???!!!! Ten zjeb się wywrócił bo na zakręcie nie wyhamował. DZWONIĘ DO VILU!! Musi o tym wiedzieć!! Rozmowa z Violą :
- Vilu! Bądź szybko na torze!!
- Co.. CO  się stało?!
- Przyjdź na tor!! Jak najszybciej!
- Już biegnę! Jestem nie daleko!
Widzę jak Viola biegnie. HMMM. Jak jej to powiedzieć? "Załóż Leosiowi czipa. Ucieka ci na tor!"
- Hej, Violka.
- Co się stało?
- Mam złe wieści...
- MÓW!!
- Leon miał przed chwilą wywrotkę.
- ON MA ZŁAMANĄ NOGĘ! NIE MOŻE JEŹDZIĆ!!!!!
- A jednak. Popatrz sobie. - Pokazuję jej filmik. Jest data i godzina kiedy nagrany.
- Nie wierze!! Gdzie się wywrócił?
- Chodź. - Biegłyśmy w obcasach jak durne żeby tego debila znaleźć w błocie. Leży sobie bezwładnie.O budzi się. Violetta krzyczy:
- Czyś ty zwariował?! Jesteś kretynem!! Gorszego idioty nie widziałam!- Itp. itd,
Leon
Faktycznie jestem kretynem, idiotą i w ogóle. Gdyby Lara nie nękała mnie telefonami nie pojechałbym. I jeszcze złamanie może się pogorszyć. Mogę mieć amputowaną nogę. Lu i Vilu mnie otrzeźwiły. Myślę teraz baardzo trzeźwo. Tylko co robić??? Violetta się na mnie obrazi. Pewnie. Jesteś kretynem, Verdas!! SKOŃCZONYM KRETYNEM!! Teraz jadę sę karetką w dal. He he he. Ale kretynem pozostaję nadal.
Violetta
Ten chłopak jest kretynem. Co poradzisz. Zrozumie jak żadna z nas nie odwiedzi go w szpitalu. Bo Leoś leży to znaczy że trzeba odwiedzić?!! Nie odwiedzę go. Fran, Naty, Lu i Cami też. Nie można go  odwiedzać. Nikt go nie odwiedzi. NIKT!! Nich kretyn przemyśli co robi.
Diego
Ten lump Leon znokautowany. Nokaut na maxa. Hi hi hi :D.
*********************************************************************************
Rozdział emocjonalny  i trochę wybuchowy :);
Czekacie na więcej?? Następny od 1 komcia. :D
/ Wika ;************+