poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 10 cz 1

Leon
Dziwi mnie to, że ona kochała mnie. A ja chciałem zapomnieć. Ale po co ja o tym myślę?!!! Pytam:
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Dalej sprzątajmy. Jest 0.34 a więc trzeba się ruszyć. Mój pokój nam jeszcze zajmie około 2 godzin.
- Okej.
Sprzątnęliśmy pokój w  milczeniu. Nagle powiedziałem:
- Wiesz Violetta, Lu mi powiedziała, że Tomas i Diego to kuzyni i że oboje chcą nam zniszczyć związek. I to,że  TOMAS WRACA!! Ale tylko na tydzień lub dwa.
- To i ja wiem.
Z rozmowy wyrwał nas głos Olgi.
Violetta 
Olga zawołała : "  Violetta masz gości!!!!!!". Odkrzyknęłam : "Wpuść ich!!!!" Do mojego pokoju wbiegły Fran, Lu, Cami i Nata. Za nimi Tomas i Diego!!!!!!! DIEGO!!
- Diego wyjdź!!
- Wysłuchaj mnie Letta.
- WYJDŹ!!!
- NIE!!
- WYJDŹ STĄD ALBO...
- Albo co??!!
 - RAMALLO!!!!!! RAMALLO!!
Do mojego pokoju wbiegł Ramallo.
- Co się stało Violetta?
- Ramallo, proszę wyprowadź go!!- Wskazałam na Diega .
- Nie możesz mi tego zrobić Letta.- błagał Diego
- Ramallo proszę  cię wyprowadź go!
- Już się robi Violetta.
Diego się szarpał. Byłam wściekła. Podeszłam do niego, spoliczkowałam i wykrzyczałam : " NIGDY MNIE NIE ZNAJDZIESZ CHAMIE!!!" . Zdezorientowana Lu rzekła:
- Violetta. Co się dzieje??!!!
- Diego się dzieje. Nikogo nienawidzę tak bardzo jak jego!
Nagle Lara wyrecytowała jak wiersz:
- Ja tam Diega lubię. Jest śliczny,  słodki, taki dystyngowany. Violu nie obraź się. Ale zakochał się w tobie. A na ciebie zasługuje tylko LEON! A nie piękny jak bóg Dieguś. Diegunio zasługuje na mnie! Idę. Paaa.
Lu
Biegłam za Diegim i wreszcie go złapałam i nagle wpadłam na pomysł, żeby mu wszystko powiedzieć. Co czuję i w ogóle. Zaczęłam:
- Diegi.. Bo ja cię nie  kocham.
- Lu.. Ja ciebie też ale zobowiązałem się z Tomasem, że "będę" z tą Violettą.
-To jest moja przyjaciółka!
- O sorry. To będziemy razem?
- Nie.
- DLACZEGO?!!!
- Ja jestem z Fede.
- Z kim?!
- Federico.
- KTO TO?! JA i ciebie kocham !
- O! FEDE DZWONI. Odbiorę. A teraz ty spier****j.
Diego odchodzi. Odbieram. Słyszę głos zatroskanego Fede:
- No nareszcie Lu. Martwiłem się. Nie jesteś na świecie sama.!! Czemu nie  odbierałaś?

*********************************************************************************
Dziwna część pierwsza ;)
/Wika ;***

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 9

German
Moja córka długo nie wraca. Gdzie się podziewa?? Muszę jej przekazać smutną wiadomość.... Angie też nie wie. Jeszcze spotkanie z tą Esmeraldą.
Esmeralda
German nie ma już pieniędzy. HA HA HA. Mnie na nim nie zależy i nigdy nie zależało. żal mi go. Nie ma to jak wkopany Germanek.
Violetta
Nie rozumiem taty. Rozmawiam z Leonem. Musze wracać. Tata chce mi coś powiedzieć. Wracam. Leon ze mną. Każę mu:
- Leon, pójdź do mojego pokoju. Okej?
- Jasne. Chcesz z tatą porozmawiać. Na osobności.
- Jak ty dobrze mnie rozumiesz.
Poszłam do salonu. Walnęłam z grubej rury:
- O co ci chodzi, tato?! Przeszkadza ci to, że jestem z Leonem??!!!
- Nie. Pakuj się.
- CO?!
- Mamy dobę na to żeby wyprowadzić się z domu.
- Że...że jak??!
- Nie dosłyszałaś??!!! VIOLETTA CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE??
- Słyszę. Ale co się stało? Czemu się wyprowadzamy?!
- Ktoś nas okradł. Przelał NASZE WSZYSTKIE pieniądze na swoje konto. Idź na górę. Pakuj się.
- Idę.
Z ciężkim sercem ruszyłam po schodach. Na strych. Tylko zawołałam:
- Leon. Chodź. Pomożesz mi?
 Wybiegł zainteresowany z pokoju. Zapytał:
- W czym?
- Wyprowadzam się z tego domu.
- Gdzie?
- Pewnie do Angie. Mamy na to dobę.
- Pomogę Ci. Od czego zaczynamy?
- Naturalnie, od strychu. Zabieram wszystko co wartościowe.
- Okej.
Pakowałam rzeczy mamy  z największym rozczuleniem, aż strych nie był pusty.  Powiedziałam do Leona:
- Zabierzmy się za mój pokój.
W nim Leon znalazł mój pamiętnik z czasów kiedy miałam 9 lat. Przeczytał na głos pierwszy wpis: " Dlaczego Ludmiła nie da mi nawet podejść do Leona? On i tak pewnie lubi bardziej mnie niż ją. Ona jest nie miła dla mnie. Nigdy się nie nauczy tego, że ja i tak mam od niej ładniejszy głos. I ładniej tańczę!! Lu jesteś wredna!!". Powiedział:
- Nawet w tedy mnie lubiłaś jak Lu uderzyła cię moją konsolą a ja się śmiałem??
- Tak. Byłam w tobie zakochana, idioto!! Ale ty nigdy tego nie widziałeś i  byłeś z Lu zawalony zajęciami muzycznymi i w ogóle. Tylko w tedy kiedy ja uciekłam do parku i śpiewałam ... to podszedłeś i mi powiedziałeś, że mnie lubisz ale nic więcej i że Lu jest dla ciebie ważniejsza. Mam nawet o tym wpis! Zobacz!
Wstałam. Zabrałam mu pamiętnik ozdobiony motylkami i przeczytałam: " Leon to debil!! Nienawidzę go!! Woli Ludmiłę. A więc dobrze, że mu nie powiedziałam że wyjeżdżam z tatkiem do Wielkiej Brytanii. Niech sobie siedzi z Lu!!"
- Szukałem Cię. Robiłem z siebie debila i chodziłem codziennie pod twój dom. Ale ciebie nie było. Byłem w tedy kretynem. I dopiero tata mi powiedział żebym przestał. Bo ty wyjechałaś i są małe szanse na twój powrót .
- Nie oszukuj się nadal jesteś kretynem . - Zmierzwiłam mu włosy i pocałowałam - Ważne, że teraz mam cię przy sobie . Ale pakujmy się. I nie otwieraj tego pamiętnika!! Chociaż przeczytaj co sądziłam kiedy miałam 14 lat. W tedy kiedy byłam miesiąc w Buenos Aires.
Czytał: " Jestem w Buenos Aires. Będę tu jeszcze przez 4 tygodnie. Ładnie tu. Idę do parku. Widzę  Lu i Leona. Chyba to on.  Nie poznaję go. Podchodzę i mówię:
- Cześć Lu!!
- Cześć Viola!! Dawno cię nie widziałam. gdzie byłaś? - zapytała Lu
- W Sztokholmie.
- Aha. Poznajesz Verdasa?
- Tak. Cześć Leon.
On nic. Czuję , że zaraz ucieknę z parku. Lubię go. NAWET KOCHAM. A on? Stoi jakbym z Turcji była i Lu o drogę pytała. Lu mówi :
- Nie przejmuj się nim. Głupek cię nie pamięta. Leon idź .
Nareszcie się odzywa:
- Pa Lu!!
Nawet nic mi nie odpowiedział. Wkurza mnie!! Lu mówi:
- Heh. Wiesz jest taka śmieszna sprawa... Bo on się w tobie kochał i chce o tobie zapomnieć. Ale nasza przyjaźń trwa na wieki??
- Tak. Idę już do domu. Muszę.
Wpadłam do pokoju i zalałam się falą łez. Pomyślałam gorączkowo, że mam jego stary numer. Dzwonię. Ktoś się odzywa:
- Halo?!
 - Czy mówię z Leonem Verdasem?
- Tak. A co?! - dodał opryskliwie.
- Chciałam się zapytać o co ci chodziło z tym że nawet mi nie odpowiedziałeś. I NIE KŁAM!!!!!!!
Rozłączył się. ON SIĘ Rozłączył!! Nienawidzę go!!! Płaczę. Tata wchodzi..". Leon pyta:
- Płakałaś po tym?
- Tak. Byłam załamana i  dlatego wróciłam z Ramallo i Olgą do domu. W Wielkiej Brytanii.
- I tyle cię widziałem. A teraz wróciłaś.
*********************************************************************************
Taki tam sobie rozdziałek 9 ;D Myślę że się podoba.
/Wika :************

czwartek, 7 listopada 2013

Taka informacja....

Nie mam teraz tyle wyświetleń, chociaż na innych blogach też nie miałam co mnie bardzo smuci. Chociaż wiem kto skomentował dam posta. Są wyświetlenia. I nie ode mnie. Trochę mi przykro, że nie komentujecie. Można z anonimka bez zalogowania. Chcę też abyście brali udział w ankiecie. No chyba, że chcecie inną to napiszcie swoją propozycję.  Przyjmę każdą krytykę. Może i walę miliony ortografów ale widziałam osoby które redagują bloga. Nie chcę im wytykać ale mają ok. 40 ortografów w jednym poście. Nooo ludziee... Co za sprawiedliwość? Na przykład: Dziewczyna nie wstawia przez miesiąc żadnego posta a ma około 50 komów uzbieranych w tydzień. Zlitujcie się i może walnijcie mi jakiegoś małego komka, np; spoko, ale wiesz sadzisz błędów, a i zapraszam także na swojego bloga: (i adres.); W takiej sytuacji wejdę, zobaczę, skomentuję.

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 8 cz 2

Leon
Jeju. Jednak współczuję Fran. Vilu się na nią wydarła. Fran pewnie jest zazdrosna. Czemu ja o tym myślę?
Fran
Violetta potraktowała mnie.. BEZCZELNIE!!!! Nie no! Gdyby Marco chodził do Studio. Byłoby inaczej. Ale spoko.  Jak se chce. Może sobie robić co jej się żywnie podoba.
Camila
Yy Brod się nie odzywa. Jeszcze gorzej z Dj. On caaaaały czas za mną łazi. Zaczynam się bać. I mykam lulu.
Ludmi
Jeju. Kiedy skończą się te durne zadania??? Są z punktu psychicznego idiotyczne. Ha ha ha. Siedzę w studio od 4 godzin i ćwiczę żeby czysto zaśpiewać.. Lu, stać cię na to.!! Musisz to wszystko wiedzieć. WSZYSTKO, Lu. Hmmm... Komu zatruć życie przez chwilę? WIEM!! Larze. Ha ha hi hi . Ona mnie nienawidzi. Hi hi hi. Idę na tor. He he he. Zginie. Ona nienawidzi mojego towarzystwa. O majstruje przy motorze Leona. Yy na motoryzacji się nie znam ale ten kabel który ona odcina to chyba hamulec. Co ona planuje??? CO ONA MA ZAMIAR ZROBIĆ Vilu?!!!! Ona ma zamiar ich rozdzielić... Nie dopuszczę do tego!! I chce spowodować wypadek Leona. Już drugi z kolei. Ale przecież on ma złamaną nogę i.. i nie może jeździć. Muszę się jutro wymknąć w tedy gdy jego nie ma w Studio. Jaki on ma plan zajęć? Taki jak Vilu.. Nie nie nie!! Przecież z Jackie mamy razem, z Pablo, z Angie. Nie ma go na zajęciach podwójnych z Beto. I ja tam byłam tylko raz bo Beto mnie wywalił. Hajtnę się jutro tak na tora. Zobaczę co Leoś knuje. Idę spać.
Rano
Ogarniam się do studia. Pierwsze są... O! Zajęcia z Beto. Dobrze się składa. Ubieram się. Mówię rodzicom, że wychodzę. Idę prosto na tor. Widzę Larę i Leona jak rozmawiają. Leon już w stroju do jazdy.  Lara wyprowadza mu motor. (Wszystko to nagrywam) On na niego wsiada, odpala i jedzie w stronę toru. Nie wie, że nie ma hamulców. Mógł nie przychodzić może się nauczy!!! Nadal jest głupkiem, kretynem i idiotą. Violetta  tłumaczy mu tysięczny raz a ten kretyn nadal swoje. Ale okej. Ciekawe co mu się stanie. CO???!!!! Ten zjeb się wywrócił bo na zakręcie nie wyhamował. DZWONIĘ DO VILU!! Musi o tym wiedzieć!! Rozmowa z Violą :
- Vilu! Bądź szybko na torze!!
- Co.. CO  się stało?!
- Przyjdź na tor!! Jak najszybciej!
- Już biegnę! Jestem nie daleko!
Widzę jak Viola biegnie. HMMM. Jak jej to powiedzieć? "Załóż Leosiowi czipa. Ucieka ci na tor!"
- Hej, Violka.
- Co się stało?
- Mam złe wieści...
- MÓW!!
- Leon miał przed chwilą wywrotkę.
- ON MA ZŁAMANĄ NOGĘ! NIE MOŻE JEŹDZIĆ!!!!!
- A jednak. Popatrz sobie. - Pokazuję jej filmik. Jest data i godzina kiedy nagrany.
- Nie wierze!! Gdzie się wywrócił?
- Chodź. - Biegłyśmy w obcasach jak durne żeby tego debila znaleźć w błocie. Leży sobie bezwładnie.O budzi się. Violetta krzyczy:
- Czyś ty zwariował?! Jesteś kretynem!! Gorszego idioty nie widziałam!- Itp. itd,
Leon
Faktycznie jestem kretynem, idiotą i w ogóle. Gdyby Lara nie nękała mnie telefonami nie pojechałbym. I jeszcze złamanie może się pogorszyć. Mogę mieć amputowaną nogę. Lu i Vilu mnie otrzeźwiły. Myślę teraz baardzo trzeźwo. Tylko co robić??? Violetta się na mnie obrazi. Pewnie. Jesteś kretynem, Verdas!! SKOŃCZONYM KRETYNEM!! Teraz jadę sę karetką w dal. He he he. Ale kretynem pozostaję nadal.
Violetta
Ten chłopak jest kretynem. Co poradzisz. Zrozumie jak żadna z nas nie odwiedzi go w szpitalu. Bo Leoś leży to znaczy że trzeba odwiedzić?!! Nie odwiedzę go. Fran, Naty, Lu i Cami też. Nie można go  odwiedzać. Nikt go nie odwiedzi. NIKT!! Nich kretyn przemyśli co robi.
Diego
Ten lump Leon znokautowany. Nokaut na maxa. Hi hi hi :D.
*********************************************************************************
Rozdział emocjonalny  i trochę wybuchowy :);
Czekacie na więcej?? Następny od 1 komcia. :D
/ Wika ;************+

środa, 30 października 2013

Rozdział 8 cz1

Violetta
Napiszę do Leona... Musze mu się pochawlić " Leonettą" Hi hi hi  Piszę:
Ja:
Leoś jesteśmy Leonettą :D
Leoś <3
Ha ha ha !! Kto to wymyślił?!!! Dobre sobie ;)!
Ja:
To moja Fran ;). Napisała że lubi śledzić nasze losy :D 
Leoś <3
No i już maamy fanów. Jeszcze niedługo zero prywatności. :D He he he :D.
Ja:
Ale jesteś skromny. :D Gotowy do studio?
Leoś <3 
No... nie do końca, brakuje mi ciebie.!!!
Ja:
Czy ty zawsze musisz być taaki... :D Kochany?
Leoś <3 
A jaki mam być?
 Ja:
Kooończę paaa paaa Kocham!
Leoś <3 
Ja ciebie też.. Bye <3 
Skończyliśmy pisać.  Matko. Ja.. Jacie!!!! Kurczę późno już... A ja musze jeszcze skomponować piosenkę dla Pablo... Biorę się do pracy :). Komponuję,... komponuję... Nic mi nie wpada do głowy. Wyświetla mi się "Leoś<3" i przychodzi sms a w nim"Jestem pod drzwiami pokoju. Wpuść mnie.. Musimy coś RAZEM zrobić" uśmiechnęłam się. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Zawołałam:
- Wejdź!!!
Wszedł. Podszedł i mnie przytulił, potem pocałował.
- Cześć Violetta.
- Hej, Leoś...
- Komponujesz?
- Widać?
- Słychać, widać. Masz straaaszny bałagan.
- Tak.
- Mogę zagrać.?
- Tak. Jasne.
Zagrał.  I zaśpiewał. Jak on  ładnie śpiewa i gra. Kiedyś nie patrzyłam na  takie atuty. Patrzyłam tylko na to czy jest ładny czy nie. Matko.  Byłam taka grubiańska. Naprawdę.  Kurczę. No patrzę się sobie na niego. I chyba nic po za tym ;). Moje myśli zaczęły wirować w okół Leona.  Teraz  widziałam sens swojego życia. Dzwoni mój telefon. Nie chce mi się odbierać. Leon skończył grać i zapytał:
- Nie odbierzesz?
- Yyy no tak już idę.
Odebrałam to Fran . Nasza rozmowa była słyszalna tak:
- Czego ty chcesz,Fran???
- Nie krzycz!! Pablo wywalił mnie z grupy. Teraz Lu śpiewa moją piosenkę. Gra MOJĄ rolę. A Pablo jest chamem.
- Weź się ogarnij. Zrób zadanie sama i już.
- A ty z kim robisz??
- Z... czekaj chwilkę.
Przyłożyłam telefon do piersi  i zapytałam:
- Z kim robisz zadanie, Leon?
- Sam.
- O a zrobisz ze mną?
- No w sumie mogę..
- Dzięki. - rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w policzek.
- Wracam do rozmowy.
- Z kim??
- Fran.
- Yhy to ja dopracuję piosenkę .
- Super .
- Gadaj z nią bo się rozłączy!!
- Juuż.
Rozmowa z Fran:
-  I  z kim robisz?? Czy to był Verdas??
- Tak, to Leon. I z nim  robię zadanie.
- To ja robię solo .
- Bye.
- Naraszka.

*********************************************************************************
Taka częśc pierwsza bo idę na Violettę. :D
 Paaa
/ Wika

sobota, 26 października 2013

Rozdział 7 cz 2

Violetta
Jestem  szczęśliwa. Leon i ja... O sms od Fran. Nasza rozmowa brzmi tak:
Fran:
Jak tam Leonetta?
Ja:
Kto?
Fran: 
Ty i Leoś <3 :) Wielbię was śledzić...
Ja :
Francesca!!! Jak możesz?! Ja i Leoś to Leonetta? 
Fran
Tak. Leon + Violetta = Leonetta 
Violu a kto może być? Niż ty i Leon Verdas.
Ja
Francis, Fantazjujesz i bujasz w obłokach! Pacz! Juz prawie 18 idź lepiej spać!!
Fran 
Pa kocham, idę spać
Ja 
Całuję cię Fran <3
I skończyłyśmy pisać. O... Tomas dzwoni.. Odbiorę:
- Cześć Violetta
- Co ty chcesz Tomas?
- Yyy zapytać jak między tobą a Leonem.
- Dobrze.  Czemu wyjechałeś?
- Żebyś byłą szczęśliwa.
- To nawet lepiej, że wyjechałeś. Pa
- Nara. To moj ostatni telefon...
- Okej. Tęskniła nie będę. - rzuciłam oschle i się rozłączyłam
Tomas
Oschła jest dla mnie a co ja takiego zrobiłem? Dałem jej wolną rękę. Wyjechałem aby była szczęśliwa a ona?! Szmata z tej Violetty już się odkochałem. Poznałem nawet Magie. Jest ładna. Ale nie śpiewa. Zapiałem się też do "Qer Passae Studio!" Nawet fajne ale nie przebije studia 21.  Szkoda. Lubiłem tam być ale wolę sie jej usunąć z drogi. Może mnie załatwić tak jak mojego drogiego kuzyna Diega. Diego pisze do mnie.. Nasza rozmowa wygląda tak:
Diego:
Ej, Toms ja kocham ta Violkę Castillo!! Lud też jest niezła!!
Ja:
Diego?! CO TY ROBISZ?! Obie były kiedys ze mną. I co rozpierniczyłeś im związek?
Diego:
Nie udało mi się. Verdas i Castillo za bardzo się kochają.
Ja:
Miałeś im ten związek rozwalić. Jeszcze chwila i wsiadam w samolot i przylatuję do Buenos Aires!!! Zobaczysz  w tedy mój gniew Diego..
Diego:
Jesteś  głupi Toms. Bardzo głupi. Ja  i tak będę z Violką. Verdas ma złamaną nogę. A Violetta mnie pobiła, mam złamany nos i bark...
Ja:
Wiedziałem, ze Viola nie polubi twojej nachalności!! JUPI!!!
Diego:
Nie jaraj się tym tak Tomi, dobrze ci radze. Zaśpiewałem jej Voy Por Ti. Leosiek się nieźle wkurzył. To jego piosenka! OJEJU!!! Zeszli się dzisiaj. Widziałem ich w parku. Liżą sie jak krowy!!
Ja: 
Diego! Jesteś beznadziejny! Dzwoniłem do Violki. Ona mnie nie nawidzi! I ciebie z resztą też!!
Diego:
A i Verdas mnie nie załatwi. On ma złamaną nogę. Jeszcze da wolną rękę mnie i mniee polubi. KOŃCZĘ TOM'S  TY LAMUSIE!!
Ja: 
Jutro wracam do Aires!!
Ludmiła
Siedziałam w swoim pokoju jak gdyby nigdy nic. Może Viola coś napisze. O jest sms. Ale to nie od Violi szkoda. Tylko od tego Tomasa . Jego treść była taka: Jutro wracam do Buenos Aires. Zostawiłem tu niedokończone sprawy. Między innymi Ciebie Lud ;*** Kocham Cię!!!!! " 
Myślałam, że się porzygam!! O jeju! Jaki z niego pacan...Ja go nie chcę! Dzwonię do Violki. Ale  nie napisze esa będzie szybciej:" Violetta zrób coś! Tomas ma zamiar wrócić!!! JA NIE CHCĘ!!"  Dodatkowo teraz dzwonię do Tomasa:
- Heeej TOMI!!!
- Cz..Cześć Ludmi...
- Masz nie wracać, okej?
- M..muszę.
- Powiedz co to za sprawy. A ja je dokończę.
- No dobra. Rozwal związek dla Leona i Violki.
- NIE NIGDY!! NIE ZRANIĘ PRZYJACIÓŁKI!!!
- Yyyy przecież ty jej nienawidzisz!
- Błąd. Ja ją baardzo lubię .A ty Tomas zpierniczaj! Nie przylatujesz.1!!!!
- Może to i racja..........
- JA zawsze mam rację. Ludmi się rozłącza!
Rozłączyłam się. Udawałam taką wredną przy nim. Hi hi hi . Nie mogę się doczekać aż mu dopiokę jak wróci. Jest żałosny. Naprawdę!! Wkurza mnie...
*********************************************************************************
Taki tam rozdziałek:)

/ Wika;****

Rozdział 7 cz 1

Leon
Stałem z Violą na dworze aż Diego nie poszedł. Po tym zapytałem Violę:
- Miałas mi coś pokazać??
- O tak... Tak.. Chodźmy do mojego pokoju...
- Okej.
Poszedłem za nią do jej pokoju. Po chwili już siedziałem na łóżku a ona obok mnie. Po raz pierwszy otworzyła przede  mną  swój nietykalny pamiętnik. Leżało tam kilka zdjęć:





- Yyy kto zrobił te zdjęcia?!
- Fran.  Leon nie wściekaj się. Ona była po prostu w złym miejscu i w złym czasie.
- Nie wściekam się. Ale to ewidentnie wygląda jakby łaziła za nami!!
- Leoś. Proszę cię nie wybuchaj. To jest piękne. Chcesz kopię?
- Nie!! Po co mi takie rzeczy?!
- Żeby mnie zapamiętać.!!
- Po co?!
- Myślałam,, że jak to zobaczysz to może się zejdziemy.
- Po to mnie tu ściągnęłaś?!
Verdas?! Za co ty jesteś takim idiotą?! Za co?! Masz się z nią zejść!!!!  Ale już!!
- Wiesz, Violetta ja chcę się z tobą zejść pod jednym warunkiem...
- Jakim?
- Że już nigdy nie pocałujesz innego.
- A ja daję ci taki sam warunek.
- A więc, Violetto czy będziesz znowu moją dziewczyną?
- Tak. - uszczęśliwiona usiadła mi na kolanie i zaczęła całować.
Całowaliśmy się przez 10 minut potem musiałem iść do domu. Na jutro przygotować się do Studia.
- Viola ja już muszę iść.
- Pa Leoś. Kocham cię.
- Ja ciebie też Violu.
- Leoś... Idziesz do studia?
- Tak.
- Ale zero motocrossu?
- Przez miesiąć- westchnąłem ciężko.

Rozdział 6

Violetta
Jak on  mógł?! Nie... Nie... Wali mi się świat. ON jest dla mnie całym światem.. Wychodzę z tego pieprzonego szpitala. Niech sobie sam tam siedzi. A Lu?! Jak chce! O MATKO PO CO ONA Z MNĄ BIEGNIE?! Po co?! I jeszcze krzyczy za mną:
- Violetta !! Viola! Zaczekaj.!!!
- Co?! Nigdy już do niego nie pójdę. Nawet gdyby umierał. Nie cierpię go. On jest koszmarny!!! Nie trawię tego gościa. ON PRZECIEŻ WIE ŻE TYLKO ON DLA MNIE ISTNIEJE!!! Ale jak chce... Zostajesz z nim?!
- Nie. Do mnie też się wysadził że ci pomagam. No naprawdę! Nienawidzę go!  Ta Lara na mąciła mu za bardzo w głowie...
- BYŁA TU?!
- Nie... ale nagadała mu przed wypadkiem i on jej uwierzył.
- On jest taaaki naiwny... Ale ja go nadal kocham....
- Vilu jedziemy do ciebie i  zostaję z  tobą na noc.
- Okej jedźmy.
Ludmiła
Leon to idiota. Nie jestem w stanie zostać z nim w szpitalu. Niech sobie tam siedzi z tą Larą.. Pomogę Violi. Ostrzegałam ją.. Jego wypadek był zaplanowany i to, że ten Diego ją pocałował..  Lara znowu ma zamiar wszystko zniszczyć ale ja pomogę dla Violi, bo ją lubię. Naprawdę.  Jest dla mnie jak siostra. Lara nie zagrozi jej szczęściu  bo ja w tedy urządzę tą szmatę gorzej niż teraz... i załatwię też tego Diego.  Wchodzimy do domu Violi. Biegniemy na górę. Viola wbiega do łazienki czekam na nią. Długo nie wychodzi co może się dziać? Może bierze prysznic...
Leon
Jeju! Jaki ja jestem głupi.. i jeszcze kto to tam idzie?! AAaaaa Francesca jak ja nie mam ochoty z nią gadać.
Francesca
Idę do Verdasa. Zabiję go.! Viola dzwoniła.. Ja wiem o wszystkim. Zabije go chyba po prostu..
- Witaj Verdas!
- Cześć Francesca.
- Tłumacz się...!!
- Yyy  z czego?!
- No daj se siana chłopcze!!
- Yyy?!
- Violetta prawie się przez ciebie zabiła... Jest załamana.! Ludzie! Jaki z ciebie idiota! Na prawdę.!!!!
- Nie odzywaj się tak do mnie ty....ty....
- No ?! Wyraź swoją opinię. W tedy może jak cię uderzę to wytrzeźwiejesz! Bo logicznie nie myślisz.
- Nie chcę jej i tyle no ludzie co za problemy.
- A duże. Wiesz!? BARDZO DUŻE!! Ona prawie się zabiła. Och, Leon ty naprawdę jesteś dupkiem.
- Czemu?!
- Pytasz się jakbyś nie wiedział. ONA się prawie przez ciebie zabiła!!
- I co?!
- Nigdy byś już jej nie zobaczył...
Leon
Naprawdę jestem dupkiem... Naprawdę... ale muszę  o niej zapomnieć. Jestem o  nią zazdrosny. Dzwonie do niej:
- Violka. Co ty odwalasz?!
- Nic
- Yhy. Bo ci uwierzę.
- Co ty ode mnie jeszcze chcesz!?
- Zapomnieć bo za bardzo mnie ranisz.
Rozłączam się. Jestem wściekły. ZAPOMINAM O NIEJ!!!  Nienawidzę jej układam sobie życie bez niej.. Chcę stąd jak najszybciej wyjść i wracać na tor. Na tor. Tylko motocross jest dla mnie teraz ważny. Tylko motocross. Ona nie istnieje. Wchodzi lekarz i mówi:
- Zakładamy panu gips. Aha i już  jutro może pan wyjść ze szpitala ale przez miesiąc ZERO motocrossu.
O fu*k!!  BEZ MOTOCROSSU?! Nie no ja się zabiję. No naprawdę!! Halo i co ja będę w tedy robić?
- A będę mógł być w studiu?
- Jeżeli bez zajęć tanecznych to tak.
- Uff. To będę chodził do studia.
- Proszę się jednak oszczędzić.
- Dobrze.
Czekam do jutra dobrze że jest już 22. Uff parę godzin i znowu w domku. Super :D. Idę spać.
(Rano)
Idę się ubierać i ruszam po wypisik. RADOŚĆ. Idę po ten kwitek. Zabieram po drodze swoje rzeczy i idę do lekarza. Mówię:
- I co mogę już iść?
- Tak tylko pan to pokaże w recepcji.  A i jeszcze była tu raniutko dziewczyna i zostawiła dla pana karteczkę. Proszę. Może pan już wychodzić. Do widzenia.
- Do widzenia.
Obym już go nie zobaczył. Rozwinąłem karteczkę. Było na niej napisane:
" Lara to zaaranżowała. Przepraszam,  że to prze ze mnie. Kocham Cię i niech tak pozostanie. Mam  nadzieję że pojawisz się w studiu. I chciałabym abyś skończył z motocrossem bo to Ci zaszkodzi. Już masz tego efekty. Mam nadzieje że przyjdziesz do mnie na chwileczkę chcę Ci coś pokazać. Nie musisz przychodzić ale mam nadzieję, że jednak będziesz. Strasznie za Tobą tęsknię!!!!
                                                                                                                                          Twoja
                                                                                                                                                 Violetta "
Nadal szedłem szpitalnym korytarzem. Biję się z myślami. Idę do niej . Oby Germana nie było. Może mu nie powiedziała. Staram sie iść szybciej. Oddaje wypis i wychodzę szybkim tempem ze szpitala. A bynajmniej się staram bo z tą nogą to nie wiadomo.  Matko! Chyba zadzwonię do Andresa żeby po mnie przyjechał albo sam dokuśtykam do Violki. Dokuśtykam. Dam radę. Jestem nie daleko jej domu. CO?! CO ja słyszę ?! VOY POR TI?! MOJĄ PIOSENKĘ!? To ten Diego. No idę tam. I co tam robi Violetta?! Drze się na niego?! Przyśpieszam. No naprawdę. Na tego Diega się rzucę jak nic. Albo powiem Violetcie co o niej myślę. To przechodzi ludzkie pojęcie. A on wszystko musi spieprzyć. Nie podaruję im on wszystko zawsze niszczy! A ja chodzę i się wściekam. Wchodzę na podwórko Violi. Ona do niego krzyczy słyszę kawałek rozmowy:
- Diego co ty odp*****asz?!
- Nic.
- Zaraz tu będzie Leon. Nie chcę abyś rozpierniczył mi wszystko ponownie. Więc WON!
Odezwałem się:
- Violetto, wiesz Leon już tu jest!
Jeju! Jak ona się ucieszyła! Podbiegła do  mnie i pocałowała. Znowu zapomniała. Ale co mi tam. Kocham ją. Nie interesuje mnie co ten Diego sobie myśli. Patrzy się na nas jak debil. A ja przytulam Violettę do siebie.  Mówię:
- Diego, Viola cię prosi abys opuścił jej podwórko! Wyjazd.
- O nie koleszko.
- Czemu?
- Violetta będzie moja! MOJA!!
- Ha ha ha !
- Tak.
- Co Viola lubi najbardziej robić?!
- Yyyy tańczyć.
- Nie. Śpiewać.
- Yhy. Tak a co robi w wolnym czasie?
- Logiczne. Komponuje i pisze teksty piosenek. Helou!
- Taak. A kto napisał jej Voy Por Ti?
- Ja.
- Ta napewno.
- No tak.
- Zaskakujesz.
- O jakiś ty mądry.!! Owacje dla Diega.! GENIALNY DIEGO! Brawa!!!
- Nie prowokuj mnie!
- O a kto ci bark wykręcił i złamał nos? Lalusiu?
- Violetta...
- Ha ha ha ! Ale upokorzenie!!  Ja bym się nie dał.
- Zamknij się.
- O nie.! Boisz się?!
- Nie.
- Violu pokarzesz mi jak zalezy ci na nas?
- Z chęcią Leoś. Znowu chyba go położę na łopatki. Albo poczekaj dam mu ultimatum: Albo mnie zostawisz w spokoju i stąd pójdziesz albo cię pobiję. Tym razem mocniej...
- Zostawiam cię w spokoju.
- A i Diego jesteś tchórzem!
- Violuś nie katuj go tak :D
*********************************************************************************
Taki średni na długości chyba :D
Komentujcie :)
Zapraszam :)
Pozdrowionka dla was :)  I miłego czytania następnego rozdziału :)
/Wika ;****

piątek, 25 października 2013

Rozdział 5

Violetta 
Modliłam się aby Leon trafił do najlepszej kliniki w Buenos Aires. Zadzwoniłam do taty:
- TATO!! - krzyknęłam zapłakana.
- Co się stało Violetta ? Ramallo ma po ciebie przyjechać?
- Nie. Leon miał wypadek!!
- Dzwonić do  Verdasów?!
- Tak tato. Zadzwoń do szpitala i każ Ramallo znaleźć najlepszą klinikę w Buenos Aires. Zależy mi na czasie!
- Jasne! Już dzwonię do Verdasów! A Ramallo szuka.
- Pa.
- Pa córciu! Kocham cię!
Rozpłakałam się Lu mnie przytuliła.
- Vilu, to Lara go tu sprowadziła.
- Taak? ONA CHCE MI ODEBRAĆ LEONA!! - rozpłakałam się na dobre... - Lu, czemu on nie zauważył tego drzewa i że zjeżdża na pobocze?!!!!
- Violettka, nie wiem. Przykro mi ale najbardziej chcę zabić tą ździrę Larę!!!!!!
- Ja też.....
Ludmiła
Bardzo współczuję Violi. Ale bardziej chcę zabić Larę. Przyszedł sms. A w nim: " Ty i ta pi**a Violetta nie pojawiajcie się w szpitalu ja wyjeżdżam. Będę tam pierwsza!!!"
 -  O zobaczymy kur**o!! -  wrzasnęłam i ruszyłam z piskiem opon nie ostrzegając Violi.
Po chwili byłyśmy już w szpitalu. Zaciągnęłam Violę na salę.
Violetta
Leon... O boże Leon.. On cały we krwi... rozpłakałam się na dobre.. nic nie było w stanie ukoić bólu . LARA?!
- Zejdź mi z drogi Lara!! Zabiję każdego kto zagrodzi drogę mojemu szczęściu!!
- Violett, ja się nią zajmę. Ty zostań przy Verdasie..- szepnęła Lu i rzuciła się na Larę.
Lu była bezlitosna. Lara leżała na podłodze z wykręcona ręką i krwawiącym nosem. A dobrze jej tak. Próbowała zabrać mi Leona. O  nie jeszcze ten Diego....
- Witaj piękną- wrzasną Diego
- WON STĄD Diego!
- Bo co?! Twój Leoś nie jest już przy tobie?? Boimy się... - drwił Diego a we mnie wzrastała flustracja. Nagle nie zauważyłam ale rzuciłam się na niego z pięściami. Za sobą usłyszałam tryumfalne okrzyki Lu :
- Dołóż mu! To przez nich Verdas tu leży!! Dawaj Vilu!!
Lekarze nie byli mnie wstanie odciągnąć. Skończyło się na tym że Diego miał wykręcony bark i złamany nos. I dobrze im tak!! Nikt ich nie odwiedzi!!! Więcej pracy dla konowałów.
- Halo!! Ordynatorze!!??? Chcę przenieść Leona Verdasa do prywatnej kliniki. Mogę!!??
- Taak .- rzekł doktor przestraszony. Ramallo odwiózł mnie, Lu i Leona do kliniki.. Dobrze że ktoś ze mną jest.  Lu się odezwała:
- Dzwonię do Pablo.
- Po co?!
- Bo ja i ty zostajemy z  Verdasem w klinice...
- Wykluczone Lu. Nie możesz zawalać zajęć!
- Oj Viluś, ja mogę wszystko! I dzięki mnie ty też- uśmiechnęła się Lu
- Dobra.. Załatwiaj.
Załatwiła. Ramallo nas przywiózł. Zajęli się Leonem od razu. Na blok operacyjny. Nikt dodatkowy się nie zjawiał..... zostałam tylko ja i Lu. Po dwóch godzinach oczekiwań skończyła się operacja.. Mogłam do niego wejść... Zobaczyć go. Weszłam do sali. Zobaczyłam Leona. Był cały zabandażowany. Siedziałam tak przy nim aż prawie się nie wybudził z narkozy...
 Leon
 Żyję... Żyję!! Ciesz się... To  wracamy. Byłem już jedną nogą na tamtym świecie. Ale cały czas słyszałem to jak płacze jakaś dziewczyna. Nie wiem kto to jest. Nie wiem co dalej... Czas otworzyć oczy. Otwieram oczy. Nad sobą widzę dziewczynę. Z opuchniętymi oczami... ale radosnymi ona krzyczy:
- Lu!! Wybudził się!! WYBUDZIŁ!!
Pytam się:
- Kim jesteś?! I gdzie ja jestem?!
- Leon... Leon! Nie pamiętasz mnie?!
- Kim do cholery jesteś i czemu płaczesz?!
- Jestem twoją dziewczyną... Violettą...   A ty jesteś w klinice bo miałeś poważny wypadek na motorze.
- Ja nic nie pamiętam.... A kim jest ta blondynka?!
- Jestem Ludmiła. Verdas nie pamiętasz nas?!
- Może to odświeży mu pamięć- powiedziała brunetka i  namiętnie mnie pocałowała.
- JA NIE MAM DZIEWCZYNY!! KIM WY JESTEŚCIE?!!- Darłem się jak  opętany. Do dali wszedł lekarz i powiedział:
- Krótko trwało stracił pamięć. To ustanie za godzinę lub dwie.  Ale ustanie na 100%. Jestem pewien.. Panie Verdas czy czuje pan jak uderzam Pana w nogę?
- Tak. I to mocno.... Boli..- syknąłem z bólu
- Złamana. Ręce? Mocno bolą?
- Nie tylko prawa noga.
- Dobrze, dobrze to ja uciekam porozmawiajcie sobie z Leonem.
Wyszedł.
- Jak ja mam na imię i nazwisko??
- Leon. Leon Verdas. Naprawdę mnie nie pamiętasz, Leoś?
- Yyy poczekaj... To ty!! To przez ciebie miałem wypadek!! TO ONA!! ONA!!!
- Leon! Na miłość Boską nie wydzieraj się tak. Co miałeś zrobić jak jechałeś tak szybko?
- Miałem się spotkać z moją dziewczyną i z nią zerwać. Całowała się przy ludziach i na moich oczach z innymi. A co?
- To teraz masz okazję..
- Ale ja jestem z Violettą Castillo.
- Jestem tu we własnej osobie...
To ona?! Nigdy jej w takim stanie nie widziałem. Makijaż rozmazany, ubranie lekko pogniecione. To ona.?!
- W takim razie musze ci coś powiedzieć. Oficjalnie już nie jesteśmy parą. Wolisz tego Diega czy jak mu tam. Wolna droga. Przez ciebie i tak będe kaleka więc nie chcę ci nadawac ciężaru.
- Masz tylko złamaną nogę...  I operowali ci śledzionę!Nie będziesz kaleką.
- Przysparzasz mi kłopotów. Nie chcę już cię tu... WYJDŹ!!
- Jeżeli tego teraz chcesz... To okej ale wiedz że zawsze mogę tu wpaść jak zechcesz!
VERDAS! Głupiejesz... ona tu siedzi i ryczy a ty co odpierdzielasz?!
*********************************************************************************
Trochę krótki ale jest :D
/Wika ;****

Rozdział 4

Violetta
Spędzam z Leonem każdą chwilę. Chcemy jak najlepiej wszystko odbudować. O! Francesca dzwoni:
- Cześć Fran.
- Violu! Stało się coś okropnego!
- Co?!
- Pewien ktos ukradł moja walizkę.!!
- Odnalazłaś go?
- Nie! Nie wiem kto to jest!
- To jest najgorsze Fran!
- Yyyy zadzwoń na lotnisko!
- Dzwoniłam. Zabrał ją jakiś Diego...
- No to idź do niego szukaj nie wiem Fran.
- Nie nie wiem gdzie on mieszka!!!!!!!
- Francesco nie wiem co mogło się stać ale mnie nie ma w Buenos Aires więc nie pomogę ci.
- Pa Vilu!
- Pa Fran.
Zakończyłam z nią rozmowę. Do pokoju wszedł Leon i zapytał:
- Kto dzwonił?
- Fran. Ktoś jej ukradł walizkę. To znaczy podmienił.. Jakiś Diego.
- To wracamy .
- Nie! Sprawa Fran nie może nam wszystkiego popsuć! Leon!!
- Viola. To twoja przyjaciółka. Czuję się odpowiedzialny za was dwie.
- Nie. Zostajemy tutaj! Francesca nie może być cały czas zależna ode mnie czy nas, Leonie.
- Dobrze. Więc zostajemy.
Z rozmowy wyrwał nas dźwięk dzwonka. To była jakaś dziewczyna.
Leon
Ktoś zadzwonił do drzwi. Luknąłem przez wizjer stała tam ... Francesca!
- Hej Francesca- powiedziałem lekko zakłopotany.
- Cześć Leon. Jest tu Violetta?
- Tak. Viola! Fran do nas przyjechała.
Z góry zbiegła uradowana Viola.
- Cześć Violu.
Violetta
Fran?! Co ona tu robi?! Jak nas znalazła?!
- Frances! Jak nas tutaj znalazłaś?!
- Normalnie Violu. Byłam tutaj kiedyś z Verdasami i ze swoimi rodzicami. Fajnie tu Vilu.
- Tak faktycznie.
- To kiedy wracamy, ludzie?
- Yyy my teraz tylko muszę się spakować.
- Ja to za ciebie zrobię Viou, a ty i Leon zrobicie jedzenie. To tylko godzina drogi wiem ale ja jestem poootwornie głodna i zjem wszystko!
- Dobra. My idziemy zrobić kanapki a ty nas spakuj.
Poszłam za Leonem do kuchni. On zapytał:
- Przy Francesce wielka zmiana planów. Ja chciałem z tobą spędzić więcej czasu. Ale kiedy Fran przyjechała  my musimy niszczyć swoje plany!
- Leon uspokój się. Po tym przemyślałam wszystko szybko i postanowiłam że muszę już wracać.
- Dobrze. - odburknął wściekły Leon
- Nie wściekaj się... No już - podeszłam i go pocałowałam.
- Okej zróbmy te kanapki dla Fran..
- Już się robi Leoś!
Zaczęliśmy robić kanapki. Fran nas spakowała. Zniosła rzeczy na dół a my zapakowaliśmy kanapki. Zanieśliśmy wszystko do auta i pojechaliśmy. Francesca się objadała. Jaka ona zabawna... Pomyślałam jak Leon się poczuł kiedy zmieniłam plany bez jego wiedzy. Wracamy do domu. Najpierw odwozimy teraz Fran a zaraz jedziemy do Verdasów. Potem idę do domu. Przygotuję się do Studia. Musimy przyjść już jutro.
Idę do domu. Wzięłam rzeczy i już. Wchodzę do domu. Wbiegam i lecę na górę. Jestem już u siebie. Mogę wszystko przemyśleć w spokoju. Zamykam na klucz drzwi i szukam.. W zasadzie piżamy. I pamiętnika . Zapisałam parę słów. Idę spać.
 Już rano. Wstaję. O ósma w sam  raz aby się wyszykować. Ubrałam się i wpadam do łazienki umalować się. Biorę torebkę. Zbiegam na dół. Biorę rogalika i wybiegam z domu.
(W Studio On Beat)
Dawno tu nie byłam... hi hi hi . On Beat Studio! Też mi coś. Moje myśli idą w kierunku Leona. O rozmawia z jakąś dziewczyną. Pewnie koleżanka z toru czy coś. Castillo nie bądź zazdrosna. Nie nie będę. Nie będę taka jak Leon. Oj, Fran bez Camili? Co się dzieje?
- Frani? Czemu nie  ma z tobą Camili?
- Obraziła się. Nie jesteśmy przyjaciółkami.
- Czemu?
- Mówiła że ty i Leon jesteście.. Niedobrani i że ty stajesz się przy nim bardziej wredna i arogancka. I on też.
- Teraz i ja jestem na nią wściekła. Wiesz co to za dziewczyna która rozmawia z Leonem?
- Lara. Miła nawet. O a tam jest ten Diego o którym ci mówiłam.
- Fuuj, Fran jaki koszmarny.
- Vilu on sie w tobie zakochał...
- I co koszmarny jest.
- Okej nie odzywam się Violetto.
- Idziemy FRAN!
Poszłam z nią do studia. Pablo znowu dyrektorem. Fajnie. Frances zaproponowała mi karaoke. Idziemy tam. Będzie fajnie. Wierzę w to. Jestem dzisiaj pełna optymizmy. Pablo zaczą gadać nie za bardzo chce mi się go słuchać. Nuudy. Ciekawe czy ta Lara od nas?? I czy ten Diego będzie u  nas w klasie. Nie chcę go u nas.  O  nie ma ich u nas i w ogóle pewnie nie mają talentu to po co im do studia. O Pablo skończył super. Podchodzi do mnie Ludmi i mówi:
 - Hej Violuś!
- Cześć Lud.
- Wiesz że Lara to była Leosia?
- Nie....
- Wróciła bo się dowiedziała wielu rzeczy na wasz temat. Kazałam się jej z Buenos Aires zabierać ale ona chce ci zabrać Leona. Wiesz. Ja bym ci pomogła ją skutecznie zniszczyć. Między innymi to ja teraz nie jestem z Leonem . Ale on już w tedy mi się przestał podobać. Ona ci zniszczy związek.  Wiem to przeszłam to samo. A i poradzę ci Violettini . Leonowi przy tej ździrze trzeba zacieśnić smyczkę.
- Dzięki Luds.
- Nie ma za co kochanie.
- Idziemy?
- Gdzie?
- Na karaoke! Dzisiaj wieczorem. Weź Natalię.
- Jasne! Hej mam pomysł Violu! Bierzemy Fran, Cami i Naty! Idziemy do Ciebie na piżama party!! I przed karaoke ubieramy się  wspólnie!
- Luds to wspaniały pomysł! Czasem cię kocham!! - przytuliłam Ludmi
- To co idziemy zbierać laski?
- Camili nie bierzemy, okej?
- Bo my się z nią już nie przyjaźnimy, Lud! Ale zamiast niej dodajemy ciebie i Natalię!!
- Kochamy cię Violu!
- To co idziemy po Frani i Naty.
- Jasne!
Poszłyśmy. Nigdy nie byłam z Ludmi tak blisko. Ona jest fajna. Naprawdę.
(Karaoke)
Weszłyśmy do zatłoczonego pubu z karaoke. O ludzie była tam  ten Diego. Przeżyję. Siadam z Dziewczynami przy wolnym stoliku. Nagle słyszę głos prowadzącego:
- Violetta i Diego.
Dziewczyny mnie zachęcają. Idę śpiewam. Koniec piosenki...
Leon
To co zobaczyłem było najgorszym ciosem.Myślę: "A mnie tak cholernie na niej zależy... pff zależało". Violetta całująca się z innym. Na scenie. W klubie karaoke. Zrywam z nią . Ten obraz chyba na zawsze pozostanie mi w pamięci:
Dała mu się. Spotkam się z nią w parku... jestem rozbity. Wychodzę z baru. Jadę motocyklem. Odpalam. Jadę  150 km/h . Nagle czuję trzask... wszystko robi się ciemne...
Violetta
- CO TY ROBISZ!!- krzyczę i policzkuję Diega na oczach wszystkich. Wybiegam. Ludmiła za mną.. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. Ludmiłą mówi:
- Letta, Leon tu był. Widział jak ten chłopak cię całował.  Byłam na dworze i za nim biegłam ale nie zdążyłam go dogonić. Odjechał. Jechał chyba ze 150 km/h . On jest zdolny zrobić jakieś głupstwo...
- O matko. Patrz policja jedzie. Lud jedziesz ze mną za nimi?
- Jasne wsiadaj. Jedziemy.
Ludmi ruszyła z piskiem opon... Dojechałyśmy tam w pięć minut. Widziałam rozbity motor. ON BYŁ TAKI SAM JAK TEN LEONA!!! I te bezwładne ciało leżące nieopodal rozbitego motoru.... Jezu!! TO on!!
O jeju.....

Taki tam rozdziałek...
/ Wika;***




czwartek, 24 października 2013

Malutki dodatek

Daję Wam mały dodatek piosenki. Nie zabijcie mnie. Będzie kilka z poza serialu np Ross Lynch I Think About You  i to tylko jedna taka "inna" bo jest po prostu śliczna <3 Dzięki za wyrozumiałość :D

Rozdział 3

Violetta
(Na ulicy)
Tata nie wie że będę nocowała u Verdasów. To dla niego lepiej. O Leon podjeżdża. On to ma wyczucie czasu...
- Leoś.... Ja pokłóciłam się z tatą i nie mam gdzie nocować...
- Możesz u mnie...
- Dzięki.
Rzuciłam mu się na szyję. I namiętnie pocałowałam.
- Violu. Moich rodziców nie ma.
- To jeszcze lepiej. Leosiu zabierz mnie z tąd już..
- Mam specjalne miejsce nie mój dom. Twój tata o nim nie wie...
- Okej, ale weź coś dla siebie...
- Jasne .
Jechaliśmy motorem do domu Leona. Zabrał swoje rzeczy i pojechaliśmy jego samochodem. Kurczę czemu ja nie wiedziałam że on ma samochód? Jechaliśmy godzinę. Do gór. Zatrzymaliśmy się przed ładną typowo góralską chatą.
- To mój domek letniskowy, Violu.
- ta domek, Leosiu.
Weszliśmy do środka. Leon powiedział:
- Zaprowadzę Cię do pokoju.
- Leon, ale ja chcę spać z Tobą..
- Okej. Weźmiemy więc sypialnię.
- Dziękuję...
- Idź się odświeżyć a ja zrobię kolację.
- Dzięki Leoś, kochany jesteś.
Poszłam. Bez trudu ją odnalazłam bo był na drzwiach napis: " ŁAZIENKA VERDASÓW" . Hi hi hi .
Leon
(kuchnia w góralskim domku)
Ciekawe co ta moja Violetta planuje. Ja wiem jedno. Zjemy kolację przy świecach..
Violetta
(ŁAZIENKA)
Planuję... Wspaniały wieczór u boku Leona. O woła mnie:
- Viola! Kolacja.!
Myślę że go oczaruję. Wybrałam ładne ubrania... Tak myślę .
Schodzę. Ciekawi mnie co czeka na mnie w jadalni... Jeju Leon się postarał.... Jak ja go kocham :D....
- Leoś po co tyle pracy?? Nie możemy zjeść normalnej prostej kolacji?
- Nie podoba Ci sie?
- Podoba mi się.. Z jakiej to okazji?
- Z takiej że cię kocham...
Zasiedliśmy do kolacji. O jejku pyszna jest! Zjedliśmy ją w błyskawicznym tempie. Potem Leon szybko posprzątał i wziął mnie pod rękę. Poprowadził mnie do sypialni. Zaczął namiętnie całować. Mimowolnie wsuną ręce pod moją bluzkę. Zrozumiałam ten znak... zaczęłam rozpinać mu koszulę, on zdjął moją bluzkę. Leon zaczął coraz namiętniej mnie całować. Rozpiął moje spodnie ja jego też. Mimowolnie zaczął je zdejmować. Ja też dłużna nie pozostawałam. Nagle zorientowałam się że stoimy przed sobą w samej bieliźnie. Leon wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Całując mnie błądził szukając zapięcia od stanika. Zrobiliśmy to. My to zrobiliśmy. Jestem podekscytowana. A co jeżeli zajdę w ciążę? Leon chyba się zabezpieczył... Z resztą później o tym pomyślę. Musimy się sobą nacieszyć.


Trochę krótki

/Wika ;***

Rozdział 2

Fran
( w domu Castillów)
Obudziłam się z Violą... Spała szczęśliwa, dziwne....
Violetta
(Pokój Violetty)
Obudziłam się taka... taka rześka. Fran powiedziała do mnie:
- Co ty taka szczęśliwa?!
- A obrazisz się??
- No jasne że nie, głupiaś Violu.
- No więc jak spałaś spotkałam się z Leonem.. On znowu trenuje....
- I co z tego...
- Trenuje jazdę na motocyklu!
- Oo to już jest...... lekki problem.
- Fran, boję się o niego!!!
- Okej.... A co robi na Twojej szafce nocnej to zdjęcie:
- Yyy Fran a ty czemu nie masz jego zdjęcia?
- Ktoś tu go jeszcze kocha... To ty Violu
- No to... Prawda.. I co?!
- TO to Violu że ja się ubieram, ty się ubierasz, malujemy sie i prowadzę cię do Leona Verdasa!
- Nie nie nie!!! Fran!!
-Tak tak taaaak!!!! VIOLU!
Leon
( Pokój Leona)
Wstałem. Zchodzę sobie na dół do kuchni, pewnie mama i Cher znowu są na mieście. Dla mnie lepiej. Pochodzę sobie dłużej bez koszulki. O nie ma ich i tylko karteczka od mamy:" Leoś nie ma mnie jak zauważyłeś. Cher jest u Sophii a ty zostajesz sam. Mnie i taty nie będzie przez miesiąc." . Ładne pożegnanie przez karteczkę. Ale nie ma starszych Verdas a więc mogę zaprosić Violettę... Z zamyślenia wyrywa mnie dzwonek do drzwi. Nie ubieram koszulki to i tak pewnie  Andres żeby mnie namawiać na pójście na imprezę Jumix. Ale ja nie idę. Dobra ale chociaż otworzę te cholerne drzwi bo Andres nie odpuszcza...
Violetta
(Przed domem Leona bez Fran)
Stałam jak kołek przed drzwiami Leona. Jak durna i bezużyteczna...... Nie wiem czy używa wizjera. Może mi nie otworzyć... A jednak usłyszałam trzask otwieranego zamka.
- Leon!! - od razu wpadłam mu w ramiona jak byśmy byli razem. Wtuliłam się w niego. Nie odczuwałam nawet tego że jest zmieszany. Lekko się cofał ze mną. Nagle się od niego oderwałam.  Leon zamknął drzwi. A ja znowu się w niego wtuliłam potrzebowałam jego. Jego zapachu. On jest moim powietrzem. On jest całym moim życiem... Nie... tym razem to Ja odzyskam jego. Ja teraz to muszę zrobić. On nie może mnie zostawić jak zabawkę nie może. Zawsze czułam że to on jest tym jedynym.... Tylko on. Nie Tomas tylko Leon dla mnie istnieje.
Leon
(hol w jego domu)
 Nie ukrywałem swojego zmieszania. Ale nagle odczułem potrzebę nie wypuszczania jej z ramion. Ona musi być tylko moja... O matko. My nie możemy pójść do mojego pokoju. Co jeśli zobaczy to zdjęcie na mojej szafce nocnej:

Ona chyba nie wie jak mi na niej zależy. A zresztą i tak ją tam wezmę. Niech zobaczy to zdjęcie.
- Violetto, trochę nie zręcznie mi tu w tym holu. Chodźmy do mojego pokoju.
- Jasne. - powiedziała wzruszona Viola.
Zaprowadziłem ją na górę. Ubrałem się szybko. Gdy wróciłem Viola trzymała nasze zdjęcie i płakała. Nagle się odezwała:
- Brakuje mi nas..
- Mnie też. Nie płacz. - Odczułem potrzebę objęcia jej.  Pocałowałem ją w policzek.
- A więc już nigdy razem nie będziemy, Leoś?
- Jeżeli tego chcesz to nie...
- Chcę być z TOBĄ głuptasie.... ale czy ty
- Będziesz znowu moją dziewczyną?
- Tak!!
Violetta
(Dom Verdasów)
Jestem prze szczęśliwa Leon Verdas mnie chce! On mnie! Wzruszyłam się... Ale  czemu akurat Ty Verdas....? Pytam się siebie o to codziennie! Ten głuptas.. Za co go kocham?? Tomas się mnie o to pytał.
- Leoś... Ja muszę lecieć. Przyjdę do Ciebie później..
- Jasne kochana!
- Muszę.. Obiecałam Fran.
- Pa - pocałował mnie namiętnie jak nigdy dotąd.
- Pa kochanie! - powiedziałam odwzajemniając pocałunki. Leoś jest słodki.
Oderwałam się od swojego chłopaka. Jest słodki to fakt ale... coś za coś. Idę :) Zmierzam do drzwi. Leon łapie mnie w talii i przyciąga do siebie. Zaczyna mnie całować w szyję... Jeju jak on mnie kocha... Związek... Nasz związek... Nikt nas już nie rozdzieli! Idę do Fran :D. Mówię do Leona:
- Leoś... puścisz mnie?
Biedny... musimy się sobą nacieszyć wiem... Zrobił minę zbitego psa. Wiedział że to mnie rozczula...
- Leoś... nie mogę z tobą zostać przykro mi... Ale przyjdę później.
- Pocieszasz chociaż tym Violu..
Wyszłam nie chciałam nadal patrzeć na jego smutek idę do Fran!!!! Już rawie u niej jestem!! Podchodzę do bramu. Już za bramą o ! Pod drzwiami. Wchodzę. Biegniemy do jej pokoju. Nagle odzywa się Fran:
- I jak?
- Zeszliśmy się...
- Ju hu!! JUPI!!
- Francesca.! Nie tak przedwcześnie...
- Okej. Dobra idź do domu. Twój tatko się denerwuje .
- Taak? To idę pa Fran.
Docieram już do domu. O nie! German co ty robisz?! Drze się  " Violetta!". Jaki wstyd. O matulu. Prawie łamię sobie obcasy i przebiegam obok taty, uff przestał się drzeć. Wchodzimy do domu a tata mówi:
- Violettita! GDZIE SIĘ PODZIEWASZ?!
- Byłam u Verdasów
- Byli jego rodzice?
- Nie chyba nie...
- Czemu tam chodzisz jak nie ma jego rodziców?
-TATKU!
- Co?!
- Nic.
Wściekła wbiegłam na górę. Zabrałam kilka swoich rzeczy poczym zbiegłam na dół i powiedziałam:
- Nocuję u Fran.
I już mnie nie było.

Rozdział 1

Violetta 
(Na lotnisku)
Czekałam na Fran na lotnisku. Miała mi opowiedzieć co się stało gdy poleciała do rodziny z Tomasem. Zobaczyłam ją w tłumie.  Parę metrów od niej stał chłopak. Dziwny chłopak. O! Nareszcie jest. Biegnie do mnie! Matko jak ja się z nią stęskniłam!!!!!
- Fran! Fran, tutaj!!- krzyczałam i wymachiwałam rękami tak aby przyjaciółka mnie zauważyła.
- Violu! Jak ja cię dawno nie widziałam!!!! Stęskniłam się!!!
- Opowiadaj co z Tomasem.
- No tak...
- Nie ma go  tobą???
- Nie.. musiał zostać. Ale ty nareszcie będziesz z Leonem. Chyba na to czekaliście?
- Tak. Ale Fran, ty wszystkiego nie wiesz....
-Czego, Violu?
- Bo ja się z Leonem pokłóciłam... Francesco zależy mi na nim ale on swoje. Za te rzeczy które zrobił Tomas on.... on twierdzi że to niewybaczalne...
- Violka! Ogarnij się wreszcie! Nie użalaj się nad sobą!!! Jedyna nie jesteś. Cami i Brodway przeżywają gorsze rzeczy.
- Ale, ja Fran to nie Cami i Brodway!
- Masz racje. Przepraszam. Zależy mi na WASZYM szczęsciu Violu.
- Wiem, dlatego teraz idziemy do mnie. Na kolację.
- Ale ja miałam iść do Luki. Do Resto...
- Olgita przyrządziła ciasto czekoladowe i inne pyszne smakołyki...
- No dobra...
- A i Luka wyjechał w interesach....
- to gdzie ja będę spała....
- U mnie!!
- Dobrze...
- Ruszajmy! Ramallo czeka!!!
I ruszyłyśmy. Ramallo naprawdę ucieszył się na widok mnie i Fran.
Leon
(W domu Verdasów)
Już naprawdę nie wiem co robić!!! Kocham Violę!! Dla mnie tylko ONA się liczy. Jeszcze ten motocros . Naprawdę. Studio 21. w tym wszystkim się gubię. Wróciłem na treningi bo chciałem zapełnić czas w którym nie ma przy mnie Violki. Jeszcze Andres się czepia... Idź na imprezę Jumix, idź na ich imprezę Leon! Taaa napewno. Żeby natknąć sie na tego idiotę Tomasa?! Pewnie, nie idę i koniec! Nawet gdyby Violka mnie prosiła... Verdas!!! O czym ty myślisz?! Gdyby Violetta cię prosiła... A z resztą woli Tomasa a nie mnie. Ja który jej napisałem pierwszy piosenkę(Voy Por Ti), który jest w niej zakochany po uszy... Mam z niej rezygnować.! Nie wiem czy mam o nią walczyć czy nie!
Violetta
(dom Castillów)
Jestem pełna przeczuć. Jutro imprezza Jumix. Ciekawe czy Leoś będzie... Castillo!! Nie rozmarzaj się!!!!! O czym ty myślisz?!
- Violetta? Czy ty sie dobrze czujesz?- Zapytał troskliwie tata gdy zasiedliśmy do kolacji.
- To znaczy tatku ja jestem zmęczona. Fran.. zjesz sama?
- Nie ma problemu Violu. Chociaż Olgo nie obraź się.. Twoje jedzenie jest kochana wyśmienite ale myślałam że nikt mnie tak ciepło nie przyjmie... I najadłam się w samolocie..
- Idź Franceska! Jesteś zmęczona. Rano to zjecie- Odezwała się Olga
- A więc Fran chodźmy- powiedziałam.
(W pokoju Violetty)
Muszę zadzwonić do Leona!! MUSZĘ!! Ale co powiem Fran..... coś wymyślę.
- Fran zaraz wrócę. Idę do... łazienki.
- Jasne Viola. Wracaj szybko
Wzięłam telefon i wyszłam  z pokoju. Wparowałam do łazienki. Usiadłam na stołku od toaletki. Dzwonię..... Myślę sobie:" Leoś odbierz.." Ale czy odbierze... Jeden sygnał.... drugi... trzeci... Jest odebrał!
- Halo... Violetta?
- Tak Leonie to ja...
- To coś ważnego?
- Tak.. A w zasadzie dokładnie nie wiem...
- Violetta najlepiej będzie jak się spotkamy.
- Teraz?
- Tak w parku. Przed studio.
- Jasne... Ale Fran u mnie jest...
- Znam Francesce. Violetta ona już śpi.
- Poczekaj zaraz sprawdzę- wymknęłam się z łazienki i delikatnie otworzyłąm drzwi.. Kurczę ona naprawdę śpi..- Leoś miałeś rację. Wezmę marynarkę i wychodzę... Paa
- Za 10 minut w parku Violu..
I się rozłączył... Matko. Całe wakacje bez niego. W zasadzie mamy jeszcze trzy tygodnie... Ubieram się. Wymykam sie tylnym wyjściem.. Nie myślę o niczym TYLKO o Leonie...
Leon
(Park)
Czekam na Violę... Nie wiem czy przyjdzie... O! Idzie jak fajnie...
- Cześć Violetta - Odruchowo ją pocałowałem. O dziwo mnie nie odepchnęła.
- Leon.... Ja cię kocham tylko ty się dla mnie liczysz. Tomasa nie będzie. Już nikt nam nie przeszkodzi.
- Nie wiem... Odprowadzę Cię. TO znaczy odwiozę..
- Czym?
- Motorem. Znowu trenuję.
- Leon!!! Prosiłam cię!! TO niebezpieczny sport!!
- Nie jesteśmy już razem. Nie musisz sie o mnie zamartwiać chyba że znowu będziemy razem...
- Odwieź mnie lepiej łobuzie...
- Już się robi.
Odwiozłem ją. Co miałem zrobić? Ma się szwendać po nocy żeby to mnie German zabił?!




TO na tyle teraz

/Wika ;***

Wyjaśnienie

Dla czego Leonetta? Dlatego:
~ Najbardziej pożądana para w Serialu "Violetta"
~ Są znani na całym świecie :) Kocham ich <3333
~ Ich miłość jest piękna ale Tomas wszystko psuł :(
ALE Leonatta GÓRĄ!!!