niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 10 cz 2 i 2/2

Violetta
Co ten Fede odwala?! Muszę do niego zadzwonić! Oh... nie odbiera!!! Dzwonię jeszcze raz. Słyszę głos Fede:
- Pali się czy co??
-TAK!!!!! CZYŻ TY NIE ROZUMIESZ CO PRZED CHWILĄ ZROBIŁEŚ??? - wrzasnęłam. w tym momencie usłyszałam przerażony głos Olgi która zawołała " CO tam się dzieje?!" odkrzyknęłam : " Olu, nie mieszaj się!!!"
- O co wam chodzi???
- A o co chodzi tobie??
- Aaa ty o to się pytasz.... No bo to było tak, że Maxi śledził Lu i zadzwonił do mnie i sie spytał czy ja wiem, że Diego zakochał się w Lu i ja do niej dzwoniłem i byłem roztrzęsiony i powiedziałem jedno słowo za dużo. A jak tam w Studio On Beat??
- Dobrze. A teraz gadaj coś do mnie a ja lece do Ferrerów . Ciekawe co na to jej rodzice...
- Dobra. Maxi mi powiedział, że ty i Leon zerwaliście. Prawda to??
- NIE!!! Nadal razem. Forever !!
-  OMG co on mi nagadał.
- Hola! Ogarnij się. Jestem już u Lu. Zaraz jej wszystko pięknie wyjaśnisz! Okej?
- Jasne. Co sobie Castillo życzy - rzekł z sarkazmem
- F-fede? - zapiszczała zapłakana Lu - C-co z N-nami??
- Porozmawiamy o TYM jutro - rzucił z naciskiem na słowo "TYM" - A teraz chcę Ci coś powiedzieć. Nie przerywaj mi!!! Chcę Ci powiedzieć, ze Cię przepraszam i w ogóle to ja nadal Cię kocham. Ale jestem zazdrosny o... Diego - wypalił Fede 
- Ale o ... DIEGO?? Kocham tylko ciebie, Fede. Nikogo innego. No chyba,  że rodziców - zaśmiała się pogodnie Lu 
- Dobraa ja już musze kończyć . 
- Pa! Kocham! - rzuciła Lu 
Wszystko kończy się dobrze. Na pozór. Poszłam na tor- do Leona. To co zobaczyłam nigdy nie wyjdzie z mojej pamięci! On i ta brudna dziewczyna od silników - Lara obejmowali się! A on pocałował ją w policzek. Sparaliżowana  stałam jak wryta. Chwilkę później wstąpiła we mnie niezwykła odwaga. Taka na którą Violetta Castillo by się nigdy nie zdobyła! Podeszłam do niego i krzyknęłam :
- Widzę, że masz na boku drugą!!! Fajnie! Bardzo dziękuję za to że łamiesz mi teraz serce! 
- Viola... To nie tak jak myślisz!
- Banalny tekst. Nie odzyskasz mnie! NIGDY! - warknęłam z naciskiem na słowo NIGDY 
wymaszerowałam  stamtąd szybkim krokiem. Poszłam od razu do mojej cioci - Ancheles Saramego 
Zapukałam ostrożnie. Otworzyła mi w szampańskim humorze ale od razu mina jej zrzedła gdy zobaczyła smutek na mojej twarzy i zapytała:
- Viola... CO  się stało? German na Ciebie nakrzyczał? 
- N-nie... Leon przytulał się i pocałował w policzek tą brudną Larę. Fuuj! Zerwałam z nim. No... tak jakby... Bardzo mnie zranił.
- Wejdź. Siadaj na kanapie . Porozmawiamy.
- Dobra. Ale nie każ mi do niego iść!
- To on powinien! Dlaczego bym tak powiedziała? 
- Bo twierdzisz że Verdas ma na mnie dobry wpływ. 
- No tak to wspaniały wokalista i w ogóle muzyk. Jest bardzo uta... 
- nie zachwalaj go!!! Nienawidzę go!
- Kochasz go . ! Ale teraz jesteeś zła. I zdenerwowana.
- Może i tak... Angie aale ja go tak strasznie kocham... A on mi wbija nóż w serce... - i rozryczałam się na dobre
- Już  dobrze. Nie płacz. Idż do łazienki, popraw makijaż, i przede wszystkim uczesz włosy oraz umyj twarz!
- Okej... - powiedziałam słabym głosem

(W tym samym czasie na torze)
Leon
Wściekły warknąłem do Lary: 
- Wiesz, co ? To co  się stało WCALE nie powinno się stać. Nienawidzę cie. Nie podobasz mi się! A zrobiłem to bo mój motor jest już naprawiony! Bardzo się cieszyłem. Teraz już nie, przez ciebie nie mam już osoby którą kocham!
- Leon! Leon! Co ci jest! Nie było Ci ze mną przyjemnie?  Jak chcesz możemy to powtórzyć... - Lara mówiła zmysłowym głosem - jednymi słowy próbowała mnie uwieść. Ale ja nie chcę!!!
- Zapomnij - wycedziłem przez zaciśnięte żeby - Idę. Nie wracam na tor. Znajdź sobie innego frajera. 
- OOo Czyli teraz mnie rzucasz?!
- NIGDY NIE BYLIŚMY RAZEM!
- A...A byliśmy byliśmy w związku... w związku zawodowym!
- Aha, czyli teraz próbujesz rozwalić mi życie i to tego te sceny przy Mortinim i reszcie?!
- Aleś ty jesteś głupi - zawołał Mortini - Gdy ciebie nie ma na torze ona mi się zwierza! Ona cie kocha!
- Morini! Zabiję cię! - wrzasnęła Lara 
- Zmyywam się! Wy sie kłóćcie SAMI!!!
- Leon!!! LEON!!! - darła się Lara gdy ja uciekałem  z torbą ile sił w nogach. Ciekawy byłem gdzie Viola może być . Pomyślałem , że w domu ale to zbyt banalne, hmm... u  Ferrerów? Niee. Wiem! U Saramego!!! Kuśtykałem jeszcze trochę ale dokuśtykałem do domu Ancheles. Matko! Jeszcze po schodach!
Wchodze. Już pukam do drzwi. Otwiera mi Ancheles i mówi:
- O! Leon! Nie mam zamiaru się do Ciebie nieuprzejmie odnosić! Jestem Twoją nauczycielką a ty skrzywdziłeś moją siostrzenicę! Nie wiem czy ci wybaczymy!
- Angie... no cóż... przekaż Violi że to nie ta... - przerwała mi Ancheles
- Sam jej to powiedz!! Violu!!! Chodź tuu!!
- Co Ancheles....- powiedziała Viola słabym głosem.  Ujrzałem jej zapłakaną czerwoną twarz. Żal ścisną mi serce....

*****************************************************************
To tyyyle
Podpisuję się Jortini ;3
Jortini ;3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz